Gwendolyn
17 Czerwiec 2015
Dwa tygodnie temu Lola i Naill wyjechali na urlop, zostawiając mieszkanie pod opieką Gwendolyn i Mii. Dziewczyny niestety trochę o tym zapomniały, więc dziś, dzień przed powrotem właścicieli Gwendolyn wzięła się za porządki. Postanowiła nie obarczać tym Mii która nadal była trochę przybita po rozstaniu. Zerwanie przez Mię zaręczyn było zaskoczeniem dla wszystkich. Nikogo nie dziwiło to że para znowu się rozstała, lecz to że nie zeszli się z powrotem. Zazwyczaj trwało to kilka dni. Głośna kłótnia, zerwanie, tydzień smutku i w końcu znowu wielcy zakochani. Teraz jednak był to definitywny koniec. Z tego co Gwen wie od współlokatorów Thomasa, to ten przeprowadził się do swoich rodziców. Podobno to tylko tymczasowe, jednak z tego co słyszała to matka chłopaka bardzo ucieszyła się z powrotu syna. Kobieta była na niego wściekła odkąd tylko dowiedziała się że jej syn postanowił ożenić się z o cztery lata starszą kobietą. Mia opowiadała że nawet nie próbowała ukryć swojej złości podczas ich pierwszego spotkania. Może jednak tak będzie lepiej, niby ostatnimi czasy było pomiędzy nimi dobrze jednak Gwen czuła że to nie jest odpowiedni facet dla Mii. Ona potrzebuje porządnego mężczyzny który będzie potrafił nad nią zapanować, bo inaczej ona zapanuje nad nim a to nie będzie dla niej dobre.
Posprzątaniem mieszkania przyjaciół Gwen postanowiła zająć się z samego rana, na szczęście posiada ona wspaniałego chłopaka który zdecydował się jej pomóc. Mike zajął się kuchnią i salonem a ona zabrała się za łazienkę i sypialnię.
- Myślisz że byliby źli gdybyśmy skorzystali z ich wanny? - Zapytał Mike'i stając za dziewczyną, gdy ta akurat myła lustro w łazience. Przeszły ją przyjemne dreszcze gdy jego dłonie spoczęły na jej tali, a ciepły oddech połaskotał ją w szyję.
- A co chcesz się wykąpać? - Zapytała nie przestając polerować lustra.
- Między innymi. - Gwen była ubrana w krótką letnią sukienkę i nagle poczuła jak dłonie mężczyzny wślizgują się pod cienki materiał.
- Mike! - Zaprotestowała, chociaż tak naprawdę to nie miała nic przeciw jego ręką pod swoim ubraniem.
- Nic się nie stanie jeśli trochę się spóźnisz, szefowej i tak nie ma. - Sukienka już leżała na ziemi jednak Gwen nadal zajmowała się lustrem a nie swoim ukochanym.
- Myślisz że może mnie zwolnić jeśli dowie się co działo się w jej łazience.
- Nie musi się dowiedzieć, chyba że sama jej o tym powiesz.
- Oj na pewno się tym pochwalę.
Chciała odstawić płyn do mycia okien na szafkę lecz nie trawiła i ten spadł na podłogę, odruchowo nachyliła się po niego. Płyn wpadł prosto do kosza na śmieci w którym Gwen znalazła coś czego się nie spodziewała.
- O Jezus. - Wyszeptała wyjmując z kosza biały patyczek.
- Co się stało? - Mike przykucnął obok niej, bojąc się że stało się coś strasznego, lecz Gwen nie uważała że to co znalazła było złe.
- Będę ciocią. - Powiedziała z szerokim uśmiechem, po czym skrzywiła się wyrzucając test z powrotem do kosza. - I właśnie dotknęłam czegoś na co ktoś wcześniej nasiusiał.
- To umyj łapki i zbieramy się. - Mike już stał wyprostowany trzymając w dłoniach jej sukienkę.
- Ej! Obiecałeś mi coś przed chwilą. - Jęknęła oburzona, przed chwilą ją rozbierała a teraz już chciał iść.
- No tak ale późno już i to takie trochę niedorzeczne żebyśmy robili to w ich toalecie.
- Co to jest że na myśl o dzieciach, facetom opada. No cóż chodź kochasiu bo się faktycznie spóźnimy. - Jednym ruchem założyła sukienkę po czym wyszła z łazienki.
- Ale nie jesteś zła? - Skruszony dreptał za nią.
- Nie, tylko przez najbliższe dwa tygodnie będę miała okres. - Powiedział próbując się nie uśmiechać, ułatwiał to fakt że trochę się na niego gniewała.
- Gwenny. - Zaskamlał z miną zbitego psiaka.
- Przykro mi. - Wzruszyła ramionami z obojętną miną. Otworzyła drzwi czekając aż Mike wyjdzie pierwszy żeby ona mogła zakluczyć mieszkanie.
- Na szczęście prawdziwy żeglarz nie boi się pływać po morzu czerwonym. - Powiedział szczypiąc ją w tyłek.
- Idiota. - Westchnęła wznosząc oczy ku górze.
- Ale jaki kochany. - Pocałował ją w czoło i Gwen już nie była taka zła.
- Muszę zadzwonić do Naill'a.
- Nie uważasz że czasami za bardzo wtrącasz się w życie swoich przyjaciół.
- Oni są jak dzieci Mike. Gdy tylko przestajesz interesować się ich życiem, oni totalnie je sobie pierdolą.
- Muszę zadzwonić do Naill'a.
- Nie uważasz że czasami za bardzo wtrącasz się w życie swoich przyjaciół.
- Oni są jak dzieci Mike. Gdy tylko przestajesz interesować się ich życiem, oni totalnie je sobie pierdolą.
Naill
Dwa tygodnie w Irlandii, było jego najlepszym pomysłem w życiu. Lola odkąd tylko otworzyła Camden Lol żyje w stresie, stara się tego nie pokazywać ale to widać. Co weekend ślęczy nad papierami. Choć biznes rozwija się całkiem dobrze to ona nadal boi się że coś pójdzie nie tak. Czasami gdy zdarzają się gorsze miesiące, wypłakuje się w ramionach Naill'a mówiąc że nie da rady że czuje że musi się podać nim przegra, chwilę później ociera jednak łzy i mówi że jej nic nie obali.
Ostatni dzień w posiadłości jego dziadków mijał im bardzo spokojnie. Lola leżała na hamaku czytając książkę a Naill siedział obok niej pod drzewem, i pijąc piwo obserwował jak piękna jest jego żona. Telefon od Gwen trochę zaburzył jego spokój. Dziewczyna najpierw kazała mu udać się w miejsce odosobnienia a potem przekazała mu informację, która wywróciła jego życie do góry nogami. Potrzebował kilka sekund żeby zrozumieć co ona do niego mówi. Na słowa ''Lola jest w ciąży'' zapytał ''z kim''. Gdy zrozumiał że to on jest ojcem zakręciło mu się w głowie. Potrzebował dobrych piętnastu minut żeby ochłonąć po czym wrócił pod drzewo.
Gdy usiadł Lola spojrzała na niego po czym wróciła do książki, jednak jego szeroki uśmiech sprawił że spojrzała na niego jeszcze raz.
- Z czego się tak cieszysz?
- Kocham cię. - Powiedział nie przestając się uśmiechać a w jego oczach stanęły łzy.
- Naill co się stało? - Zapytała zaniepokojona, zachowanie Naill'a nie było normalne.
- Już wiem, ja już wszystko wiem. - Wstał z ziemi i położył się obok niej, Lola nadal była zagubiona ale pozwoliła mu się przytulić.
- O czym wiesz?
- No nie udawaj, Gwen już zepsuła niespodziankę.
- Naill jaką niespodziankę, o co ci chodzi? - Nadal udawała że nie wie o co chodzi ale Naill się nie złościł. Czuł się jakby był na haju, to takie błogie uczucie jakby wziął najlepszy narkotyk na świecie. Setki razy zastanawiał się jak się zachowa gdy zostanie ojcem, jak się poczuje? A teraz już wie, czuje się świetnie.
- O ciebie, o was. - Położył dłoń na jej brzuchu, jeszcze takim płaskim ale on już wiedział że tam w środku siedzi jego potomek. Jego najważniejsza osoba na świecie.
- O jakich nas? - Jak ona nadal mogła nie chcieć się przyznać.
- No o dziecku.
- Jakim dziecku Naill, o czym ty mówisz?
- O naszym dziecku, moim i twoim, tym które nosisz tutaj. - Naill powoli zaczął robić się zły, po co ona się tak z nim bawi.
- Ale ja nie jestem w ciąży.
Wszystko runęło, wszystko co zaczęło budować się w jego głowie tak nagle runęło. Chciał coś powiedzieć ale nie był w stanie.
- Przepraszam. - Chciał wstać i jak najszybciej uciec żeby Lola nie widziała go w takim stanie, jednak szybka ucieczka z hamaka nie była łatwa. W końcu tak zakołysał że wylądowali na ziemi, on jednak szybko się podniósł i uciekł do domu. Lola jednak dogoniła go w połowie drogi.
- Niall zaczekaj! Skąd ci to przyszło do głowy że jestem w ciąży.
- Bo Gwen zadzwoniła że znalazła test i że ty jesteś w ciąży. - Wydukał starając nie patrzeć jej się w oczy.
- Jaki test... Naill ty płaczesz? - Zapytała lecz w sumie to bardziej stwierdziła, to prawda Naill płakał. - Och kochanie. - Przytuliła się do niego a on już nie wytrzymał i rozpłakał się jak mały chłopiec.
- Bo ja już go zacząłem kochać.
- Och skarbie ale przecież rozmawialiśmy o tym, mówiłeś że jeszcze nie czas na dzieci.
- Wiem ale gdy usłyszałem że on już jest to nie mogłem go nie chcieć. Lola może to jeszcze nie czas ale ja chcę mieć z tobą dzieci, jedne, drugie, trzecie. Gdy usłyszałem że jesteś w ciąży to poczułem że jestem w stanie zrobić dla was wszystko. Poczułem że kocham cię tak jeszcze mocnej choć myślałem że nie idzie mocnej. Nie patrz się tak na mnie.
- Naill.. - Nie mogła już dokończyć ponieważ też się rozpłakała, stali tak i płakali w swoich ramionach. - Będziemy mieli mnóstwo dzieci, obiecuję ci to.
Pocałowali się, delikatnie i czule. Stali tak kilka minut tylko się całując i ciesząc się tą chwilą.
- Ale czekaj. - Odezwał się Naill przerywając ich pocałunek. - Skoro ty nie jesteś w ciąży, ani Gwen nie jest w ciąży to czyj jest ten test?
- No nie gadaj.
Mia
Pierwszy test ciążowy Mia zrobiła sobie zaraz po swoim pierwszym razie. Bała się wtedy jak cholera ale gdy w końcu dowiedziała się że nie jest w ciąży to była najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Kolejne testy to była już tylko rutyna, potwierdzenie czegoś czego była już niemal w stu procentach pewna. A teraz po kilku latach stało się to czego tak bardzo się bała. Przez tydzień chodziła przerażona. Okres jej się spóźniał ale tak się czasami zdarza, jednak tym razem coś sprawiało że czuła że powinna to sprawdzić. Kupiła test ciążowy i postanowiła go wykonać w mieszkaniu Loli i Naill'a. Test wyszedł pozytywny ale przecież to jeszcze o niczym nie świadczyło. W aptece mogli dać jej zepsuty egzemplarz, albo miała za dużo hormonów czy czegoś tam w moczu. To mogło być wszystko, niekoniecznie dziecko. Umówiła się więc do ginekologa.
Kilka godzin po wizycie u lekarza, siedziała w parku na ławce i nie mogła przestać płakać. Przecież zawsze tak uważała. Zabezpieczała się w każdy możliwy sposób, pilnowała dni płodnych i nigdy ale to nigdy nie kochała się bez zabezpieczenia. Oprócz tych dwóch razy. Oprócz tych dwóch razy przez które nie wie nawet kto jest ojcem jej dziecka. Ex chłopak czy najlepszy przyjaciel? Zapłakała jeszcze mocniej. Zniszczyła życie nie tylko sobie, ale też małemu, niewinnemu dziecku. Nie dość że nie będzie miało ojca to jeszcze matkę która pewnie wda się w swoją własną matkę. Nie. Nie może tego zrobić temu dziecku.
Wychodząc ze szpitala wzięła ulotkę o przerywaniu ciąży, to słowo niby było łagodniejsze niż aborcja ale dla niej nadal tak samo brutalne. Jakaś część jej krzyczała żeby się nie wydurniała i wyrzuciła tą ulotkę w cholerę, druga część kazała być jednak rozsądna. Mia wie że w gronie jej przyjaciół nie ma ani jednej osoby która spojrzała by na to obiektywnie(czyt. pozwoliłaby jej to zrobić). Postanowiła więc zadzwonić do osoby która zawsze robi to co trzeba, nie co czuje.
- Tak słucham? - Usłyszała w słuchawce głos kobiety.
- Mamo, jestem w ciąży i chyba muszę ją usunąć.
***
Tego co wydarzyło się potem Mia w ogóle się nie spodziewała. Matka wypytała ją czy ciąża jest zagrożona, czy dziecko jest chore na coś, czy poród jest niebezpieczny. Gdy Mia na te wszystkie pytania odpowiedziała nie, nastąpiła długa cisza.
- Wiem że nigdy nie byłam dobrą matką, od rozwodu z twoim ojcem byłam wręcz paskudną. Wiesz że byłam bardzo młoda gdy zaszłam z tobą w ciążę i bardzo młoda kiedy wyszłam za twojego ojca. Wiem że popełniłam mnóstwo błędów których żałuję do teraz, przez wiele moich porażek wyżywałam się na tobie i choć tego nie okazuje... - Mia usłyszała szloch w jej głosie, nagle poczuła jakby rozmawiała z kimś zupełnie innym. - Mia ja nigdy nie żałowałam tego że cię urodziłam, nigdy. Jestem dumna za każdym razem kiedy widzę cię w telewizji. Codziennie wstaję w nocy żeby przez internet zobaczyć cię na żywo. Jestem taka dumna że cię mam. Jesteś silna Mia, silniejsza ode mnie.
- Mamo ale ja jestem sama, zostałam sama i nawet nie jestem pewna kto jest ojcem. - Zaszlochała w słuchawkę.
- Teraz tego nie rozumiesz, on cię zranił i wydaje ci się że nigdy już nikogo nie pokochasz. Wydaje ci się że jesteś sama ale dzięki dziecku nigdy nie będziesz sama. Nikogo tak nie pokochasz i nikt inny cię tak nie pokocha jak ono będzie cię kochać.
- Mamo... - Chciała powiedzieć coś więcej ale nie mogła, żałowała tych wszystkich straconych lat. Żałowała każdego ''nienawidzę cię'' wypowiedzianego w stronę rodzicielki i żałowała że nie było więcej ''kocham cię''. - Mamo przepraszam. - Wydukała niezdarnie.
- To ja przepraszam.
- Mamo kocham cię, obiecuję przyjadę niedługo.
- Z moim wnukiem?
- Albo wnuczką.
- Jestem z ciebie dumna Mi, i kocham cię, nie zapominaj o tym.
- Nie zapomnę.
I znowu wzięłam się za pisanie na ostatnią chwilę, ale to właśnie w niedzielę późnym wieczorem nachodzą mnie najlepsze pomysły. Możecie się ze mnie śmiać ale musiałam poprawiać cały rozdział bo pisałam Niall zamiast Naill ale tak mi się coś głupio wkręciło że to Niall że byłam przekonana że to tak się pisze. Dobra nie będę się już tak rozpisywać bo powinnam już iść spać ale dodam jeszcze że liczę na wasze komentarze. Bo widzę że jest was coraz więcej a komentarzy to tak nie za dużo, a nawet nie wiecie jak ja się jaram każdą waszą opinią. Dobra już nie zanudzam.
Pozdrowienia i całusy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz