sobota, 12 listopada 2016

The One With Girls Spa Day



2 Sierpnia 2016
Lola
 - Kochanie wstawaj. - To było pierwsze co Lola usłyszała tego dnia, melodyjny głos Nialla rozniósł się po pokoju. Zazwyczaj kochała ten głos, mogłaby go słuchać godzinami lecz w tej chwili brzmiał on najokropniej na świecie, ponieważ kazał jej wstać.
 - Jeszcze chwilka. - Wycharczała zachrypniętym, porannym głosem. W pokoju było gorąco, cholerny sierpień pomyślała. 
 - Spóźnisz się do kawiarni. 
 - Jestem szefową, mogę przyjść kiedy chcę. - Odgarnęła włosy z czoła, była cała spocona a więc przed wyjściem będzie musiała jeszcze umyć włosy, super.
 - Nie gdy musisz ją otworzyć.
 - Cholerna Gwendolyn. - Warknęła przeklinając przyjaciółkę, odkąd jej nie ma to Lola musiała przejąć jej obowiązki. Otwarła powoli oczy i zobaczyła przed sobą ubranego już męża. - Odkąd zacząłeś starać się żeby zwolnili cię z pracy masz o wiele więcej energii z rana.
 - Dziwne nie. - Blondyn uśmiechnął się szeroko. - Mam już dziesięć spóźnień i jedną naganę myślę że niedługo mnie zwolnią. 
 - Na pewno ci się uda. - Przeciągnęła się ziewając, wstała z łóżka i nagle z powrotem usiadła gdy zobaczyła się w lustrze. - Jezu co to? - Jęknęła widząc swoje odbicie, wczoraj wieczorem Mia przyszła do niej z butelką wina jednak na końcu z butelki zrobiły się trzy.
 - To moja kochana żona-alkoholiczka. - Niall stał oparty o ścianę, rzuciła w niego niezdarnie poduszką którą on zdołał złapać.
 - Nie mogę iść do pracy, jestem jeszcze pijana. - Jęknęła rzucając się na plecy, ten gwałtowny ruch wywołał u niej niestety mdłości i ból głowy.
 - Weźmiesz prysznic i ci przejdzie. - Chłopak podszedł do niej i chwycił ją za rękę.
 - Nie przejdzie mi.
 - Przejdzie przejdzie, a pamiętasz co mi wczoraj obiecałaś? - Zapytał chytrze.
 - Człowieku ja nie pamiętam jak się rozebrałam a co dopiero co ci obiecywałam.
 - Rozebrałaś się przez striptiz...
 - Co??? - Lola momentalnie się podniosła. - Przy Mii?
 - Nie, już w sypialni. - Przysiadł obok niej i wyjął telefon. - Włączyłaś jakąś piosenkę na telefonie i zaczęłaś tańczyć, mam to nagrane. - Puścił jej filmik na którym podryguje żałośnie próbując zdjąć z siebie ubranie w rytm One Dance Drake'a.
 - Co ja tam mówię? - Zapytała ponieważ nie mogła zrozumieć bełkotu pijanej siebie.
 - Że codziennie będziesz się tak przede mną rozbierać a później będziemy się przez wiele godzin kochać.
 - Jezus Maria zabij mnie. - Niall to jej mąż a mimo to było jej wstyd jak cholera. - Albo przynajmniej to usuń.
 - O nie! To będzie idealny argument gdy następnym razem nawalona w trzy dupy będziesz mnie wysyłać do nocnego po wino.
 - O nie, już nie będę! Ja już więcej nie pije. 
***
 Zimny prysznic i mocna kawa nie za bardzo pomogły, Lola do południa chodziła jak struta, na szczęście w kawiarni był mały ruch, a o dwunastej przyszedł Milo, młody kelner który wszedł na miejsce Gwenny. Dopiero koło pierwszej Loli zrobiło się trochę lepiej, zrobiła sobie wtedy herbatę ziołową i usiadła na kanapie.
 - Hej. - Usłyszała za plecami głos Mii, dwudziestosiedmiolatka wyglądała nie lepiej niż ona, ubrana była w białą szeroką bluzę i czarne legginsy, włosy miała spięte w koka i nie miała na sobie makijażu. 
 - Wyglądasz okropnie. - Powiedziała na powitanie Lola.
 - I vice versa. - Brunetka rozłożyła się na kanapie, kładąc nogi na nogi przyjaciółki, zamknęła oczy a dłońmi zakryła twarz. - Jestem idiotką.
 - Ja też. 
 - Ale ja jestem taką prawdziwą idiotką z idiotowa która robi idiotyczne rzeczy. - Mia miała głos jakby miała się rozpłakać.
 - Jak ty w ogóle wczoraj trafiłaś do domu?
 - Zadzwoniłam po Thomasa i jestem idiotką. 
 - Przespałaś się z nim? 
 - Tak ale to nie wszystko... - Mia skuliła się na sofie jak małe dziecko. - Pamiętasz jak opowiadałam ci wczoraj o Nathanie z mojej pracy?
 - Yhm. - Mruknęła blondynka, Mia coś wczoraj wspominała że jej nowy telewizyjny partner wpadł jej w oko.
 - Nazwałam wczoraj Thomasa jego imieniem. 
 - O Jezu przecież byłaś pijana mogło ci się pomylić.
 - Gdy szyczytowałam Lola, jęczałam Nathan uprawiając seks z Thomasem. - Dziewczyna zwinęła się w jeszcze mniejszą kulkę.
 - O kurwa, i co on na to?
 - Ubrał się i wyszedł a teraz nie odbiera ode mnie telefonu ani nie odpisuje na esemesy. Ja już mam tego wszystkiego dość Lola, czasami chciałabym to wszystko rzucić i uciec gdzieś tak jak Gwenny. - Wyznała pociągając nosem.
 - Oj chodź tu malutka. - Pociągnęła ją do siebie i mocno przytuliła. - Jak chcesz to możemy rzucić to wszystko i wyjechać na weekend do spa.
 - W weekend nie mogę, pracuję.
 - To jutro, pieprzniemy to wszystko i jutro pojedziemy do spa.

***
3 Sierpnia 2016

 Jak powiedziały tak zrobiły i nazajutrz wybrały się do najlepszego hotelu spa w Londynie. Lola kawiarnię zostawiła pod opieką swoich pracowników a Mia synka pod opieką Zayna i Liama. Cały dzień spędziły na cudownych masażach, kąpielach w czekoladzie i wielu innych przyjemnych zabiegach. W cenę tego wszystkie była wliczona także kolacja oraz jedna noc w hotelu, postanowiły ją więc wykorzystać. Po kolacji zamknęły się w pokoju z butelką wina i choć przegadały ze sobą cały dzień to teraz dalej miały o czym rozmawiać.
 - To jest po prostu tak że od wyjazdu Gwenny ja nie umiem się ogarnąć, po prostu nie potrafię. Byłam na nią wściekła gdy przespała się z moim ojcem, powiedziałam jej wtedy że ją nienawidzę ale to nie prawda. Chciałbym powiedzieć jej że już nie jestem na nią zła, że chcę żeby wróciła ale nie odbiera ode mnie telefonu.
 - Od nikogo nie odbiera. - Pocieszyła przyjaciółkę. - Mi raz tylko napisała esemesa że wróci ale układa sobie od nowa życie a to trochę potrwa. 
 - Najbardziej chyba jestem zła na siebie za to że niczego nie dostrzegłam, ona potrzebowała pomocy a ja nie dość że tego nie zauważyłam to jeszcze nakrzyczałam na nią gdy tę pomoc gdzieś znalazła. 
 - O to każdy może się obwiniać bo nikt nie zauważył. 
 - Ale ja powinnam była, ona zawsze mnie wspierała a ja jej nie potrafiłam. 
 Pierwsza butelka skończyła się szybko i choć wciąż pamiętały wczorajszego kaca to postanowiły zaryzykować i zamówiły jeszcze jedną w hotelowej recepcji.
 - Boję się zajść w ciążę. - Wyznała po jakimś czasie Lola. - Boję się że znowu stracę dziecko, a z drugiej strony boję się nie zajść w ciążę bo boję się że stracę wtedy Nialla.
 - Co ty gadasz. - Dziewczyny były już nieco wcięte więc ich języki zaczęły się plątać. - On cię kocha pomimo wszystko.
 - A co jeśli nigdy nie dam mu dziecka, nadal będzie mnie kochał? - Chlipnęła i czknęła jednocześnie.
 - Dasz radę a jeśli nie to jest tyle różnych sposobów i innych wyjść in-vitro, surogatki, adopcja. Tyle dzieci czeka na dom. 
 Tej nocy na zmianę śmiały się i płakały, zachowywały się jak nastolatki na nocowaniu u siebie. Tej nocy Lola nie była mężatką starającą się o dziecko a Mia nie była matką, były po prostu dziewczynami które plotkują o swoich chłopakach i innych znajomych.
 - Niall ostatnio strasznie poprawił się w łóżku, tak jakby przeszedł jakiś kurs albo coś. - Zaśmiała się blondynka. - Nasz seks zawsze był raczej dobry i zazwyczaj raczej dochodziłam ale teraz to za każdym razem, czasami nawet po kilka razy. 
 - Gdy byłam z Zaynem to też zawsze dochodziłam ale musiałam się sama o to postarać.
 - Jak to?
 - No wiesz nie było tak że tylko on mnie ten tego tylko ja musiałam też na niego tak jakby napierać żeby sprawić sobie przyjemność, rozumiesz?
 - Mniej więcej.
 - A z Thomasem jest tak że mogłabym leżeć jak kłoda a i tak bym doszła, nie wiem jak to jest, niby rozmiar mają podobny a jednak jakoś tak inaczej.
 - Może to chodzi o technikę. - Zamyśliła się Lola.
 - Ej chcesz papierosa? Kupiłam sobie na dzisiaj. - Uśmiechnęła się chytrze Mia.
 - A wiesz że chętnie. - Wyszły na balkon i odpaliły.
 - Z Thomasem czasami bywa tak że wystarczy że lekko mnie dotknie, obojętnie gdzie, obojętnie czym a mi już miękną kolana. - Powiedziała wypuszczając z płuc siwy dym, ta noc była piękna i taka wręcz do innych nie podobna.
 - To znaczy że go kochasz. - Stwierdziła blondynka.
 - Wiem że go kocham.
 - Więc w czym tkwi problem? 
 Mia wzruszyła ramionami.
 - Nie wiem, z jednej strony ufam mu i wiem że mnie nie zdradzi, z drugiej boję się że mnie zostawi. Widzę jak opiekuje się Leonem i jaki wspaniały dla niego jest ale nie chcę go obarczać opieką nad nie swoim dzieckiem.
 - Ale skoro to robi to znaczy że tego chce.
 - Wiem ale co jeśli teraz tego chce ale za kilka lat nie będzie to dla niego już takie... takie... nie wiem ważne, fajne... Jak mu się to wszystko po prostu odwidzi. Z resztą teraz to już nie ważne.
 - Nadal nie odbiera?
 - Ani on, ani Gwen, co jest kurwa ze mną nie tak że tak zrażam do siebie ludzi.
 - Nie zrażasz. - Przytuliła ją do siebie. - A co z tym Nathanem?
 - Nathan jest zajebisty, inteligentny, przystojny ale to celebryta, totalnie nie dla mnie. Zauroczyłam się w nim to fakt, troszkę pofantazjowałam, ale to tyle, nie zakochałam się i na pewnie nie zdradziłabym z nim Thomasa.
 - Przecież nie jesteście razem. - Przypomniała jej Lola.
 - No niby nie ale chyba jednak trochę tak.
 - Więc co teraz? - Było już po czwartej, na zewnątrz zaczęło się robić szarawo a pierwsze ptaki zaczęły ćwierkać.
 - Pozostało mi tylko go przeprosić a potem nie wiem, mam nadzieje że mi wybaczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz