sobota, 12 listopada 2016

The One Where Zayn Moves In


17 Lipiec 2016
Zayn
 Jak co niedzielę Zayn od rana zajmował się synkiem, w czasie gdy Mia prowadziła jeden z najpopularniejszych programów śniadaniowych w Anglii. W życiu zawodowym matki jego dziecka układało się świetnie, w uczuciowym jednak już tak dobrze nie było. Choć Thomas cały czas się o nią stara, to Mia trzyma go na dystans, co według Zayna jest głupie, jednak postanowił nie wtrącać się w ich sprawy. 
 Dochodziła dziewiąta gdy w trójkę leżeli w łóżku, on, Liam i Leo pomiędzy nimi. Chłopiec już nie spał, gaworzył wesoło unosząc swoje malutkie rączki w stronę maskotki misia którą droczył się z nim Zayn. 
 - Coraz bardziej przypomina ciebie. - Powiedział Liam podpierając się na łokciu, to prawda Leo miał po ojcu gęste, kruczoczarne włosy i ciemne oczy.
 - Oby tylko nie odziedziczył mojego charakteru. - Zachichotał.
 - No miejmy nadzieje że z charakteru nie będzie podobny ani do ciebie ani do Mii, bo wtedy nikt z nim nie wytrzyma. - Zażartował Payne za co dostał pstryczka w nos.
 - Ej ej, przecież nie jestem znowu taki najgorszy.
 - No nie, jesteś najlepszy. - Nachylił się by pocałować młodszego chłopaka w usta. 
 - Czasami tak się zastanawiam, co ja takiego dobrego w tym życiu zrobiłem że los postawił cię na mojej drodze.
 - Och już się tak nie przymilaj i tak zrobię dla ciebie wszystko.
 - A ja dla ciebie. - Pocałowali się po raz drugi.
 Zayn uwielbiał niedziele, to był jedyny dzień w tygodniu gdy pozwalali sobie na taki totalny luz. W ten dzień nic się nie liczyło, tylko ich trójka, ich mała rodzina. Mogli kłócić się nawet i przez cały tydzień to w niedzielę i tak stawali się tą słodką, do po rzygu parką. 
 - Najchętniej to bym dzisiaj w ogóle nie wychodził z łóżka. - Powiedział Zayn podnosząc się.
 - To nie wstawaj. - Powiedział uwodzicielsko Liam przez co Zayna przeszedł przyjemny dreszcz.
 - Muszę, mały musi zjeść śniadanie a po za tym muszę dzisiaj jechać do mojego mieszkania po ciuchy na siłownię.
 - Na siłownię? - Zapytał z lekką drwiną Payne.
 - Tak zapisałem się na siłownię z Harrym, muszę zadbać trochę o swoją formę, co i tobie kochanie polecam.
 - Sugerujesz mi że jestem gruby? - Zapytał z wyrzutem i z na maksa wciągniętym brzuchem.
 - Nie, oczywiście że nie. - Zaświergotał teatralnie Zayn. - Ale dobijasz już trzydziestki i jeśli się za siebie nie weźmiesz to niedługo przybędzie ci tu i ówdzie. 
 - Świnia! - Jęknął i rzucił w ukochanego poduszką. - Nie będziesz mnie kochał z brzuszkiem?
  Zayn wrócił na łóżko i usiadł na nim okrakiem.
 - Będę cię kochał nawet i z brzucholem. - Załaskotał go w twardy brzuch który Liam teraz specjalnie napinał. - Ale czy będę się z tobą kochał to już inna sprawa. 
 - Osz ty! - Liam chwycił go za boki i odwzajemnił łaskotanie ale mocniej i brutalniej przez co Zayn zaczął się histerycznie śmiać i błagać o litość.
 - Proszę stop, stop, stop! Będę się z tobą kochał nawet gdy większym prawdopodobieństwem będzie że stanie mi serce niż fiut.
 - No ja myślę. - Liam zaprzestał swoich tortur więc Zayn szybko z niego zeskoczył i uciekł pod drzwi. 
 - Ale tylko przy zgaszonym świetle i nikomu się nie będę do tego przyznawać. 
 Powiedział po czym uciekł do łazienki wziąć prysznic. Gdy z niej wyszedł Liam i Leo już byli w kuchni. Chłopczyk był już ubrany, siedział w swoim foteliku i był karmiony kaszką. Zayna tak rozczulił ten obrazek że chwycił za stojący na szafce aparat i zrobił im zdjęcie.
 - Co ty robisz? - Zapytał Liam unosząc głowę po usłyszeniu charakterystycznego pstryk. 
 - Kocham cię. - Odpowiedział tylko po czym podszedł i złożył na jego ustach krótki ale słodki pocałunek. - Smakujesz jak kaszka truskawkowa. - Oblizał się ze smakiem. 
 - Postanowiłem że od dzisiaj przechodzę na dietę i będę jadł tylko to co młody, i tylko w takich ilościach.
 - Oj nie wiem czy Mii spodoba się to że będziesz przychodził do niej trzy razy dziennie żeby possać jej cycka. 
 - Mi tam się ten pomysł nawet podoba. - Wzruszył ramionami za co dostał kolejnego pstryczka, tym razem w ucho.
 - Kolego, possać to ty możesz jedynie mnie. - Powiedział groźnie Malik.
 - Jezus Maria, rujnujecie dziecku psychikę. - Jęknął Louis wychodząc ze swojego pokoju. 
 - Dziecku? Chyba mówisz w tej chwili o sobie? - Odpowiedział Zayn spoglądając na Louisa który ubrany był w bokserki w misie.
- Dopiero co byliśmy starcami dobijającymi trzydziestki teraz znowu jesteśmy dziećmi? - Zapytał Liam. 
 - Ciało i rozum mają oddzielny proces starzenia. - Wyjaśnił Zayn.
 - Łoo Malik takie trudne słowa od rana? Mądrzejesz? - Powiedział Louis śmiejąc się z własnego żartu, Liama też to rozbawiło lecz on ograniczył się tylko do krótkiego parsknięcia.
 - Goń się. - Mulat pokazał przyjacielowi środkowy palec na co ten tylko w geście kapitulacji uniósł ręce i wycofał się do łazienki. 
 - Dobrze mu powiedziałeś. - Zaśmiał się Liam.
 - Wiem. - Wyszczerzył się i znowu pocałował ukochanego, po czym podszedł do lodówki. - A więc mój chłopczyk je na śniadanko kaszkę, a co zje mój mężczyzna? 
 - Zjem wszystko co moje kochanie przyrządzi. - Zayn przyrządził jajecznice na boczku i cebuli. - Jeśli dalej będziesz mnie tak karmił to naprawdę wkrótce się roztyję.
 - I dobrze, grubi ludzie wolniej uciekają.
 - Ale ja nigdy od ciebie nie ucieknę.
 - Wiem, ale dla pewności idę na siłownię żebym w razie co zawsze mógł cię dogonić. - Wyciągnął dłoń żeby pogładzić starszego chłopaka po policzku, w tym samym momencie usłyszeli dźwięk wymiotowania.
 - Jesteście tacy słodcy że aż chce mi się rzygać. - Powiedział Louis wychodząc już z łazienki. 
 - Jesteś zazdrosny bo Terry wróci dopiero za tydzień. 
 - Bylibyście tak samo irytujący nawet gdyby czekał na mnie w łóżku.
 - Ale nie czeka. 
 - Jeszcze tydzień a będziecie musieli sypiać w mieszkaniu Zayna żeby móc spędzić spokojną i cichą noc. - Zagroził i wrócił do swojego pokoju.
 - A propos, w sprawie twojego mieszkania. - Zaczął Liam. - Po co ty je tak w ogóle trzymasz? To jest bez sensu żebyś płacił za wynajem skoro i tak prawie tam nie bywasz.
 - Słyszałeś że za tydzień może nam się przydać.
 - Ja mówię poważnie Zayn, zamieszkaj ze mną.
 - Tutaj?
 - No tak, chcesz być jak najbliżej Leo a bliżej niż tu to chyba jest tylko pokój u Mii. 
 - A Louis? Nie będzie miał nic na przeciwko?
 - Już z nim o tym rozmawiałem i mówił że nie ma żadnego problemu.
 - No to okej. - Uśmiechnął się szeroko. - To zabawne, już przecież kiedyś ze sobą mieszkaliśmy a ja czuję się taki podekscytowany jakbym doświadczał jakiejś nowej rzeczy. - Wstał z krzesła by usiąść Liamowi na kolanach.
 - Naprawdę używasz dzisiaj strasznie dużo trudnych słów, Louis ma racje że mądrzejesz.
 - Oj zamknij się. - Pocałowali się po raz kolejny tego ranka, jednak tym razem z taką namiętnością jakby to już był wieczór. 


25 Lipiec 2016
Harry
 Minęło pół roku od zakończenia trasy koncertowej gdzie Harry supportował Ed'a i pół roku odkąd druga płyta Harry'ego osiągnęła ogromny sukces, nie tylko w Anglii ale w całej Europie a nawet w Ameryce. Ale to było pół roku temu i od tego czasu Harry nie napisał jeszcze żadnej porządnej piosenki a co dopiero takiej którą mógłby umieścić na płycie, o którą z niecierpliwością domagała się wytwórnia. Obecnie jego kariera znajdowała się w takim miejscu że ludzie bardziej kojarzyli go z bywania na iwentach niż z muzyki. 
 - Problem polega na tym że nie wiem o czym pisać. - Zwrócił się do Zayna który podał mu zimną colę z lodówki. Odkąd Zayn zamieszkał z Liamem Harry spędzał w ich mieszkaniu bardzo dużo czasu. Od pół roku miał bardzo dużo wolnego czasu więc spędzał go głównie na przesiadywaniu u swoich przyjaciół i na marudzeniu. - Odkryłem że umiem pisać tylko o uczuciach i to tylko takich skrajnych. Gdy Louis mnie zdradził to napisałem o tym z pięćdziesiąt piosenek a teraz potrafię przesiedzieć cały dzień nad komputerem i nic. 
 - To wybierzcie coś z tych piosenek i już masz drugą płytę. - Doradził mu przyjaciel tak jakby to było takie proste.
 - To się już nie sprzeda, po za tym zniszczyłem je wszystkie zaraz po wydaniu płyty. 
 - To napisz o tym co czujesz teraz. 
 - Ale ja nic nie czuję. - Sapnął bezsilnie.
 - Nic? Na pewno? - Zapytał Zayn z tajemniczym uśmieszkiem.
 - O co ci chodzi? - Zapytał niepewnie.
 - Przychodzisz tutaj codziennie, jakąś godzinę przed przyjściem Louisa z pracy a potem siedzisz do wieczora. Nie zrozum mnie źle, mi to nie przeszkadza, uwielbiam spędzać z tobą czas ale chyba nie myślisz że ja myślę że ty siedzisz tutaj dla mnie. - Malik zaśmiał się wesoło, Harry prychnął ale wiedział że to prawda, nie przychodzi tutaj żeby popatrzeć jaką idealną parę tworzy Zayn z Liamem. 
 - No i jakie to są niby uczucia? - Zapytał ironicznie.
 - Miłość, żal, smutek, tęsknota, zazdrość i nienawiść. 
 - A jaką mam niby piosenkę na ten temat napisać? - To nie do wiary że Zayn zna go tak dobrze, jak to jest możliwe, to tak jakby siedział w jego głowie i słyszał każdą jego myśl.
 - Taką że tęsknisz za tym co było, że tęsknisz za jego obecnością tak bardzo że spędzasz czas z nim i z jego nowym chłopakiem, że tego nienawidzisz i chciałbyś zniszczyć ich związek ale kochasz go i mu tego nie zrobisz. - Po policzku Harry'ego pociekły łzy.
 - Przestań. - Sapnął chowając twarz w dłoniach.
 - Przepraszam Harry. - Zayn podszedł i pogłaskał go po plechach. 
 - Ale w sumie. - Loczek nagle przestał płakać, podniósł głowę i spojrzał chytrze na przyjaciela.
 - Co ty chcesz zrobić? 
 - No oczywiście nie chcę psuć im związku, ale dlaczego ja się poddałem? Dlaczego ja o niego nie walczę?
 - No nie wiem Harry, to chyba nie jest zbyt fair. - Chłopak nie podzielał jego entuzjazmu, patrzył niepewnie na niego ale Harry był pewny swojej decyzji.
 - Jeśli mam kiedyś czegoś żałować to tylko tego że tak długo nic nie robiłem.
 - Proszę cię tylko nie zrób jakiegoś świństwa.


Niall
 To był jeden z tych dni gdy Niall miał już dość wszystkiego, swojej głupiej pracy, głupich klientów i głupiego szefa. Odliczał godziny aż będzie mógł w końcu już to wszystko zostawić i wrócić do domu, do żony jednak do końca tego dnia nadal było dalej niż bliżej. Znajdywał się właśnie na zebraniu na którym szef opieprzał jego grupę za słabe wyniki, ale przecież to nie ich wina że przez ostanie pół roku nie wiele osób zechciało wpieprzać się w długoletnie kredyty i kupować domy, z wynajmem było nieco lepiej ale wiadomo że lepiej jest sprzedać niż wynająć. Niall był do tego stopnia znudzony że zaczął przypominać sobie swoje dzieciństwo i to kim kiedyś chciał zostać. Przypomniał sobie jak na trzynaste urodziny dostał od ojca aparat fotograficzny, nie taką zwykłą jednorazówkę ani cyfrówkę ale prawdziwą lustrzankę. Codziennie robił nią setki zdjęć, większość dalej ma gdzieś na dysku. Pamięta że rodzina i przyjaciele zawsze byli zachwyceni jego fotografiami, do dziś zdjęcia z jego ''artystycznych'' sesji zdjęciowych gdzie Lola była modelką, wiszą w ich mieszkaniu. Niall bardzo długo mówił że zostanie fotografem, w końcu jednak gdy przyszedł czas wyboru, wybrał marketing i zarządzanie a potem znalazł pracę w firmie deweloperskiej i tak już został. 
 - Horan cholera jasna słuchasz mnie?! - Wkurzony głos dyrektora wyrwał go z rozmyśleń.
 - Nie. - Przyznał szczerze roztargniony.
 - Słucham?
 - Nic, przepraszam zamyśliłem się. - Wyprostował się i zaczął uważnie wsłuchiwać w słowa przełożonego lecz po chwili znowu odleciał w swój świat. 
 Po powrocie do domu udał się prosto do pokoju gościnnego gdzie w dużej brązowej szafie trzymali wszystkie pamiątki i różne nieużywane obecnie rzeczy. Po chwili poszukiwań znalazł aparat i dwa grube albumy wywołanych zdjęć. Lustrzanka była rozładowana ale na szczęście ładowarka do jej akumulatorka była w tym samym pudle co aparat. Po podłączeniu ładowarki do kontaktu, Niall rozsiadł się na kanapie i zaczął oglądać nieco zapomniane już fotografie. Większość to były zdjęcia z imprez i różnych wakacyjnych wypadów ale pomiędzy nimi były takie zdjęcia które Niall nieskromnie mógł określić mianem dobrych, a nawet bardzo dobrych. Przeglądając te albumy uświadomił też sobie jak dawno z Lolą nigdzie nie byli, kiedyś mieli mniej pieniędzy a podróżowali więcej niż teraz. Co prawda teraz mają więcej obowiązków ale przecież stać ich na to żeby choć raz do roku wyjechać gdzieś dalej niż do Weymouth Beach, tym bardziej że Niall kocha podróżować, ma to po mamie. 
Po przejrzeniu albumów odpalił swojego laptopa gdzie znajdowało się o wiele więcej zdjęć, tak go to wszystko pochłonęło że o upływającym czasie uświadomiła go dopiero Lola, która od wyjazdu Gwen z pracy wraca dopiero o dwudziestej pierwszej. 
 - Cześć skarbie. - Powiedziała dziewczyna wchodząc do mieszkania. 
 - Cześć, kurde zapomniałem zrobić obiad. - Niall puknął się w czoło, na prawdę zapomniał. Przez ostatnie godziny tak mocno rozmyślał nad pewnym pomysłem że nawet nie poczuł głodu.
 - Spoko mam pizze, cały dzień za mną chodziła. - Położyła na ławie biały karton z logo pizzeri z ich ulicy. 
 - Jesteś najwspanialszą żoną na świecie.
 - Wiem. - Usiadła obok niego i pocałowała go w policzek. - Co robisz?
 - Oglądam stare zdjęcia.
 - Też chcę. - Nachyliła się po karton po czym wróciła na poprzednie miejsce. - Ale byłam kiedyś chuda. - Westchnęła biorąc kawałek pizzy. - Od jutra przechodzimy na dietę. - Powiedziała gryząc ze smakiem.
 - My?
 - Ty też byłeś wtedy chudszy, nie mówię że wyglądasz teraz źle ale jesteś w idealnym stanie żeby zacząć hodować brzuszek.
 - A tego byśmy nie chcieli. - Nachylił się żeby pocałować ją w usta, Lola miała w buzi kawałek pizzy więc wziął go w trakcie pocałunku, gdy byli małolatami często tak robili. 
 - Ale byliśmy kiedyś obrzydliwi. - Zaśmiała się Lola na wspomnienie ich dawnego zwyczaju. - Albo jak wyduszaliśmy sobie pryszcze. - Wstrząsnęła się ze skwaszoną miną. 
 - Wyduszaliśmy? Ty mi wyduszałaś a jak ja tobie miałem to ryczałaś że boli, a mnie torturowałaś. 
 - Bo miałeś takie czarne syfy. 
 - A potem chodziłem cały czerwony, o tak. - Wskazał na zdjęcie na którym akurat byli we dwoje, Niall faktycznie miał czerwoną i opuchniętą twarz.
 - Ojejku przepraszam. - Pocałowała go znowu. 
 Długo oglądali zdjęcia, jedząc pizzę i śmiejąc się z tego jak kiedyś wyglądali lub gdy przypomnieli sobie jakąś śmieszną anegdotkę związaną z daną fotografią.
 - Kochanie jak stoimy finansowo? - Zapytał w pewnym momencie Niall. 
 - W sensie? - Lola uniosła głowę z jego klatki piersiowej.
 - No w sensie czy sobie jako tako radzimy czy raczej jest ciężko.
 - Raczej sobie radzimy, nie jest jakoś mega super ale jest dobrze.
 - A gdybym rzucił pracę? Nadal byśmy sobie dobrze radzili?
 - Chcesz rzucić pracę? - Zaniepokoiła się.
 - Tylko jeśli dalibyśmy sobie radę.
 - No przez jakiś czas dalibyśmy radę żyć tylko z kawiarni ale nie na zawsze.
 - No oczywiście że nie na zawsze ale tak przez kilka miesięcy chociaż.
 - Ale dlaczego chcesz rzucić pracę?
 - Dzisiaj zdałem sobie sprawę z tego że jej nienawidzę. - Wzruszył ramionami, ale to prawda, już go ciarki przechodziły na myśl że jutro znowu będzie musiał tam iść. 
 - A co byś chciał w takim razie robić? - Zapytała poważnie, nie była zła, trochę tylko zmartwiona.
 - Zdjęcia, kiedyś chciałem zostać fotografem i na prawdę to było coś co sprawiało mi przyjemność, oczywiście jeśli ty masz coś na przeciwko to mogę zostać...
 - Nie, nie. - Uśmiechnęła się do niego czule. - Myślę że to dobry pomysł, ale nie zwalniaj się, zrób tak żeby to oni cię zwolnili. Wtedy dostaniesz jeszcze kasę na odchodne.
 - Piękna i mądra, czym ja sobie zasłużyłem na taki skarb. - Odłożył laptopa na ławę.
 - Musiałeś być bardzo grzecznym chłopcem. - Powiedziała zagryzając seksownie wargę w tym czasie Niall chwycił ją za biodra i ułożył ich tak że Lola leżała na sofie a on siedział na niej okrakiem.
 - Byłem, a ty byłaś dzisiaj grzeczną dziewczynką. 
 - Byłam. - Niall rozpiął guzik od jej spodni.
 - Na pewno? - Zapytał suwając dżinsy z jej bioder.
 - Na pewno. - Chciała zdjąć z niego koszulkę lecz ją powstrzymał.
 - Więc czeka cię nagroda. - Zdjęte spodnie odrzucił na bok, rozchylił jej nogi. - Dziś liczysz się tylko ty.
 - Gdybym wiedziała że tak to się skończy to już dawno kazałabym rzucić ci pracę. - Powiedziała czując jego pocałunki po wewnętrznej stronie ud.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz