sobota, 13 września 2014

The One with the Proposal.

1 Maj 2014

Mia
 Wychodząc ze studia po porannym wydaniu wiadomości Mii niespecjalnie spieszyło się do domu w którym Lola od wczoraj nie przestawała ryczeć i powtarzać jaka to jest beznadziejna. To nie tak że Mia jej nie współczuła i że miała jej dosyć ale słuchanie w kółko tego samego po woli stawało się męczące, a po za tym to był kolejny przykład na to że miłość jest beznadziejna. Mia od zawsze powtarza że miłość to tylko płacz, nerwy i nudny seks a oni i tak jej nie słuchali. 
 - Ludzie to idioci. - Westchnęła myśląc w szczególności o Loli i Zaynie którzy obecnie cierpią z powodu kochania. - A ty jesteś jedną z nich. - Pomyślała o sobie.
 Gdy poznała Thomasa wydawał jej się być tylko irytującym(a także pociągającym) ją dzieciakiem a teraz? Sama nie wie co do niego czuła, nie spali ze sobą ani nawet się nie pocałowali tylko spędzili ze sobą trochę czasu na kilku przypadkowych imprezach na których się spotkali ale to wszystko. A mimo to Thomas zaczął być dla niej ważny, był taki jak Zayn tylko gdy Zayn na nią patrzył to czuła się po prostu jak Mia a gdy Thomas na nią patrzył to czuła się wyjątkowa.
 - Co ty pieprzysz? - Jęknęła bezgłośnie żeby nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi ludzi siedzących obok niej w autobusie. 
 Mia nie była typem osoby która się zakochiwała a może była typem osoby która nie chciała się zakochać, Gwen i Lola zawsze powtarzały że musi po prostu spotkać tego jedynego i wtedy zamarzy jej się biały welon i dzieci ale ona tego nie chciała. Na przykładzie rodziców widziała że małżeństwo to nic innego jak ciągłe kłótnie, zdrady, płacz, ból i nienawiść pozostała po rozwodzie. Już jako mała dziewczynka Mia obiecała sobie że nigdy się nie zakocha i nie wyjdzie za mąż, więc dlaczego teraz przy Thomasie nagle zapominała o tej obietnicy.
 Rozmyślając tak nad wszystkim Mia prawie przegapiła swój przystanek w ostatniej jednak chwili oprzytomniała i wyskoczyła z autobusu omal nie przewracając się na chodniku na szczęście powstrzymały ją od tego dwie silne dłonie należące do osoby która tak bardzo namieszała jej w głowie.
 - Z autobusu się wychodzi a nie wyskakuje. - Rzucił roześmiany Thomas nie wypuszczając jej z objęć, nie miał ubranej kurtki tylko biały t-shirt i choć był to początek maja i tak nie było aż tak ciepło żeby bez żadnej bluzy ani kurtki wychodzić na zewnątrz. 
 - Chyba że drzwi się już zamykają.
 - Chyba że tak. - Postawił ją już na ziemię ale nadal nie przestawał się uśmiechać, Mia pomyślała o tym że ma niezwykle słodko-seksowny uśmiech. - Pamiętasz o dzisiejszej imprezie? - Zapytał gdy zaczęli iść w stronę ich kamienicy, Mia nagle stanęła jak wryta. Na śmierć zapomniała że Thomas zaprosił ją na domówkę do swojego kumpla z okazji długiego weekendu a teraz gdy Lola była w takiej sytuacji to nie mogła po prostu iść na imprezę.
 - Przepraszam Thomas ale nie mogę, moja przyjaciółka jest...
 - Taa jasne. - Przerwał jej nagle.
 - Co jasne? - Zapytała nie wiedząc o co mu chodzi i dlaczego nagle zrobił się zły.
 - Nie musisz szukać wymówek, możesz od razu powiedzieć że nie chcesz ze mną iść.
 - To nie jest wymówka. - Zaprzeczyła szybko.
 - Ta na pewno, czemu ty się cały czas mną bawisz i ciągle traktujesz mnie jak dziecko, nie chcesz się ze mną spotkać to po prostu to powiedz. - Mia nadal nie ogarniała tego co się tutaj dzieje ale powoli czuła jak zbiera się w niej złość, żaden dzieciak nie będzie urządzał jej takich scen na środku chodnika.
 - O co ci chodzi?! Czy ja ci coś obiecywałam czy jak że tak się nagle zachowujesz? - Miała już tego dość, zaczęła na niego krzyczeć a że stali już pod swoim blokiem to Mia wiedziała że niedługo wścibska pani Jenkins mieszkająca na pierwszym piętrze wyjdzie na balkon żeby mieć potem o czym plotkować z innymi starymi babami z kamienicy.
 - Nie ale mogłabyś w końcu się zdecydować i przestać być taka oziębła. - I to było kroplą która przelała czarę goryczy, choć Mia na chwile zapomniała czemu nie warto się w nikim zadłużać i lubić ich trochę bardziej to teraz już sobie przypomniała.
 - Pierdol się dzieciaku! - Warknęła po czym oddaliła się szybkim krokiem.
 - To znowu jestem dzieciakiem tak? A ty jesteś zimna i masz za wysokie mniemanie o sobie! - Darł się za nią jak idiota lecz Mia już go nie słuchała tylko czym prędzej próbowała dostać się do kawiarni przyjaciółki.
 - Dlaczego wszyscy faceci to takie dupki? - Zapytała wchodząc do Camend Lol, za ladą stał Zayn a przy stolikach siedziały tylko jakieś dziewczyny więc raczej nikogo nie uraziła a nawet jeśli to miała to gdzieś.
 - Nawet ja? - Zapytał Malik unosząc brew.
 - Nie, faktycznie. Dlaczego wszyscy w pełni heteroseksualni faceci to dupki? - Ponowiła pytanie.

Lola
 - Właśnie wyszedł. - Powiedział Harry wchodząc do mieszkania, miał jej powiedzieć kiedy Niall wyjdzie na swoją randkę choć właściwie nie wiedziała po co jej ta informacja, nie zamierzała go powstrzymywać a chciała po prostu wiedzieć kiedy dokładnie jej związek rozpadnie się z jej własnej głupoty.
 Lola nic mu na to nie odpowiedziała tylko głośno zaszlochała kryjąc twarz w dłoniach, była nakryta kocem, po jej prawej stronie siedziała Mia a po lewej Gwendolyn, przyjaciółki na początku jeszcze próbowały ją pocieszyć lecz teraz tylko siedziały i bez słowa przytulały ją do siebie.
- Przyniosłem lody kokosowe, chcesz? - Zapytał loczek wyciągając w jej stronę plastikowe pudełko, przyjęła je bez żadnego protestu. Laski na filmach zawsze jedzą lody gdy są smutne a ona od wczoraj zachowywała się jak beznadziejna laska z beznadziejnej komedii romantycznej więc czemu by nie dodać do tego lodów.
 - Umrę samotna i gruba. - Rozpłakała się nagle, łzy mieszały jej się z lodami które miała w buzi, czuła też że ma mokry od smarków nos przez co zrobiło jej się niedobrze na myśl o samej sobie.
 - Nie mów tak skarbie. - Powiedziała Gwen wycierając jej nos chusteczką higieniczną. 
 - Odtrąciłam od siebie najcudowniejszego faceta na ziemi, jestem debilką. - Szlochała coraz głośniej a pomimo to dalej jadła lody.
 - Ta ciągle ryczy? - Usłyszała nagle za sobą głos Louisa który właśnie wszedł do jej mieszkania.
 - Louis! - Harry upomniał go ale dwudziestopięciolatek nic sobie z tego nie zrobił.
 - Ludzie co z wami nie potraficie jej ogarnąć? - Zapytał tak jakby Loli w ogóle tu nie było, dziewczyna tępo wpatrywała się w podłogę aż nagle zobaczyła przed sobą parę błękitnych Tomsów które Louis nosił po mieszkaniu, usiadł przed nią na ławie a ręce oparł na jej kolanach. - Lol kochanie ile jesteś z Niallem?
 - Siedem lat. - Wyszeptała z łyżką w buzi.
 - I po siedmiu latach związku wstydzisz się przyznać przed nim do błędu i go przeprosić, co ty masz szesnaście lat? Przecież po tylu latach powinniście wiedzieć już o sobie wszystko. 
 - No w sumie tak. - Mruknęła myśląc nad tym.
 - A więc o co chodzi? 
 - Bo ja spieprzyłam. - Znowu się rozpłakała, poczuła na plecach ciepłą dłoń którejś z przyjaciółek.
 - A kto nie spieprzył? Lola jeszcze nieraz coś spieprzysz i jeszcze nieraz Niall też coś spieprzy ale co z tego, nie trzeba skreślać siedmiu lat szczęśliwego związku tylko dlatego że coś poszło nie tak.
 - Aaale on... on chciał mmmi.. się oświadczyć aaaa.... a teraz po po pppo... tym wszystkim już...żż pewnie nnnnie... nie będzie chciał. - Wyjąkała, przez płacz brakowało jej oddechu na takie długie zdania.
 - Ale zawsze może przyjąć oświadczyny. - Powiedział z błyskiem w oku który mówił że Tomlinson ma plan którego Lola już zaczynała się bać.

Niall
 - Lola też zawsze zamawia krewetki na przystawkę. - Powiedział Niall gdy kelner przyniósł jego towarzyszce talerz krewetek tygrysich z czosnkiem.
 - Osiemnaście. - Westchnęła Eline wspominając który to już raz Niall wspomniał o swojej dziewczynie.
 - Znowu to zrobiłem? Przepraszam to jest silniejsze ode mnie. - Miał ochotę zapaść się pod ziemię, byli na tej całej randce dopiero od półgodziny a on już osiemnaście razy wspomniał o Loli ale jak mógł o niej nie mówić skoro ciągle o niej myślał. Zastanawiał się z kim jest teraz na randce jego ukochana, czy ten chłopak jest dżentelmenem czy nawet nie odsunął jej krzesła żeby mogła usiąść, czy jest w jej wieku czy starszy, czy skończył już szkołę czy nadal studiuje i najważniejsze czy po randce odprowadzi ją do domu, czy pocałuję ją na progu a czy ona odwzajemni pocałunek i być może zaprosi go do środka. 
 - Jaka ona jest? - Zapytała Eline, piękna dziewczyna o jasnobrązowych włosach i niebieskich oczach pochodziła z Belgi, widywał ją często na uniwerku ale nigdy nawet nie pomyślał o randce z nią bo nigdy nie myślał o randkach z kimś innym niż z Lolą ale najwidoczniej los zaplanował inaczej. Eline poznał dzięki Patrickowi który powiedział że on oddał by wszystko żeby jego dziewczyna chciała spróbować otwartego związku albo chociaż jednorazowo wymienić się z kimś partnerem.
 - Jest piękna, ma ciało modelki i twarz którą łatwo zapamiętać. Jest inteligentna oraz zabawna, świetnie gotuje i jest bardzo miła, można z nią porozmawiać o wszystkim i nieważne z jakim problem się do niej zwrócisz to ona i tak ci pomoże. - Rozmarzył się opisując ją, tak bardzo ją kochał że aż to bolało.
 - Więc dlaczego jesteś tutaj ze mną? - Zapytała nabijając na widelec jedną z krewetek, Lola jadła je w inny sposób.
 - Bo widzisz facet to jest taka konstrukcja która na początku się stara, zabiera cię na kolacje, do kina, teatru i co chwilę wymyśla jakieś to nowe atrakcje ale gdy wie że już jesteś jego i codziennie ma dobry obiad i seks to myśli że jest wszystko w porządku. - Zrobił przerwę ponieważ kelner przyniósł jego przystawkę czyli trzy grzanki jedną z pasztetem z królika, drugą z łososiem i trzecią z masłem czosnkowym, dla Horana jak zwykle były za malutkie. - A dziewczynie to nie wystarcza, ona nadal lubi te wyjścia do kina i na kolacje lecz faceci często o tym zapominają i ja niestety też zapomniałem.
 - Ale teraz skoro pamiętasz to chyba wszystko powinno być znowu w porządku?
 - Nie wiem, czasami sam mam ochotę uciec od tego którego codziennie widzę w lustrze więc gdybym dostał taką szansę jak ona to pewnie bym z niej skorzystał.
 Reszta wieczoru minęła im nawet miło, rozmawiali o wszystkim i o niczym ale myślami Niall cały czas był przy Loli, zastanawiał się czy podoba jej się na randce z nieznanym mu mężczyzną, czy ona zna go dobrze czy to ktoś obcy i przypadkowy. O dziesiątej wyszli z restauracji, odprowadził Eline do taksówki. Dziewczyna już chciała do niej wsiąść gdy nagle zatrzymała się w drzwiach.
 - W języku holenderskim można do kogoś powiedzieć ''ik zie je dood graag*'' nie umiem tego przetłumaczyć dobrze na angielski ale oznacza to że bardzo się kogoś kocha, po dzisiejszym wieczorze to zdanie bardzo kojarzy mi się z tobą i twoją dziewczyną. Walcz o nią - cmoknęła go w policzek - powodzenia. 
 Wsiadła do taksówki i odjechała, Niall powolnym krokiem ruszył w stronę przystanku autobusowego. Po czterdziestu minutach był już pod domem, wchodząc na swoje piętro zauważył że pod drzwiami do mieszkania siedzi Harry.
 - Harry coś się stało? - Zapytał nie wiedząc dlaczego Styles siedzi przed mieszkaniem zamiast w środku.
 - Dobrze że jesteś Niall, Lola, ona wyjechała. - Powiedział powoli i spokojnie, Niall nie wiedział jak może on być taki spokojny mówiąc to co mu mówił.
 - Jak to wyjechała, dokąd?
 - Do rodziców, nie wiedziała że tak ochoczo zareagujesz na jej propozycje.
 - Przecież ja tego nie chciałem, chciałem jej się oświadczyć! Powiedziałeś jej to? - To był dla niego jakiś obłęd, przecież to ona tego chciała.
 - Tak ale mi nie uwierzyła, prosiła żebyś do niej zadzwonił gdy wrócisz.
 Niall instynktownie rzucił się w stronę pierwszego mieszkania które było pod ręką (a pierwsze było mieszkanie dziewczyn), jego telefon się rozładował i musiał skorzystać ze stacjonarnego a po za tym chciał sprawdzić czy Loli na pewno tam nie ma. Nagle stanął jak wryty, pokój oświetlała co najmniej setka zapalonych świeczek, stały wszędzie, na szafkach, półkach, parapecie, stole, stolikach i nawet na tarasie a po środku tego wszystkiego stała Lola ubrana w prostą szarą sukienkę za kolano, włosy miała rozpuszczone a lekki makijaż nieudolnie próbował zatuszować opuchnięte od płaczu oczy ale pomimo to Lola wyglądała pięknie. 
 - To miałeś na myśli mówiąc o niespodziance? - Zapytała, Niall zdezorientowany spojrzał do tyłu na Stylesa który tylko się do niego uśmiechnął po czym zamknął za nim drzwi także zostali sami. 
 - O mój Boże. - Wyszeptał Niall podchodząc bliżej do ukochanej, dziewczyna klęknęła przed nim.
 - Niall przez całe może życie nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z tobą - z jej oczu ciekły łzy, tak samo jak z oczu Nialla - a to dlatego że zakochałam się w moim... moim najlepszym... - Szloch nie pozwalał jej kontynuować. - To jest powód dla którego dziewczyny nigdy tego nie robią.
 - Okej, okej. - Niall ze łzami w oczach padł na kolana tak że oboje teraz klęczeli, chwycili się za ręce i przez chwilę milczeli bo chłopak także nie umiał wydusić żadnego słowa. - Jesteś miłością mojego życia, sprawiasz że jestem mega szczęśliwy i jeśli mi tylko pozwolisz do końca mojego życia będę się starał żebyś ty zawsze była najszczęśliwszą kobietą na świecie, Lolu Margaret Payne wyjdziesz za mnie? - Zapytał wyjmując z kieszeni pierścionek zaręczynowy który nosił ze sobą od całej tej historii z randkami z innymi. 
 - Tak, tak o mój boże tak! - Lola już nie płakała, chłopak wsunął jej na palec pierścionek po czym rzucili się sobie w ramiona, byli tak spragnieni swoich pocałunków że nie mogli się od siebie oderwać.
 - Czy możemy już wejść! - Usłyszeli wołanie za drzwi.
 - Wejdźcie. - Zawołała Lola ochrypniętym od płaczu głosem.
 - Iiiii?!!! - Zawołali ich przyjaciele gdy wpadli w szóstkę do mieszkania, w tym momencie był tutaj każdy, Gwen, Mia, Harry, Louis, Zayn oraz Liam.
 - Zaręczyliśmy się. - Wykrzyknęli razem po czym zostali ściśnięci przez przyjaciół, wszyscy teraz byli szczęśliwi, nikt nie myślał o rzeczywistości, każdego wypełniało szczęście Loli i Nialla.

Mia
 W nocy nie mogła zasnąć, zaręczyny przyjaciół obudziły w niej uczucia które zasnęły tak dawno że Mia zapomniała że je w ogóle ma lecz teraz czuła je całym ciałem i wiedziała że musi coś zrobić bo jutro może nie mieć już na to odwagi. Wstała z łóżka i zarzuciła na siebie bladoróżowy szlafrok, wyszła z pokoju po czym wyszła z mieszkania, weszła jedno piętro na górę i zapukała do drzwi. Gdy poziom adrenaliny trochę już jej opadł było za późno żeby się wycofać ponieważ z wnętrza mieszkania dochodziły dźwięki informujące że ktoś się obudził na jej wołanie. Minęło dziesięć sekund gdy drzwi się otworzyły a w nich stanął Thomas.
 - Mia? Co ty tu robisz?
 - Jestem zimną suką, nigdy się nie zakochałam i miałam nadzieję nigdy się nie zakochać więc kim ty w ogóle kurwa jesteś żeby nagle zjawiać się w moim życiu i wywracać mi wszystko do góry nogami. - Tupnęła nogą żeby zademonstrować swoją złość nie używając krzyku. Thomas stał przez chwilę zaszokowany po czym po dokładnym przeanalizowaniu jej słów w końcu do niego dotarły.
 - Cześć. - Powiedział zupełnie beztrosko, uśmiechał się szeroko od ucha do ucha i patrzył się na nią tak że czuła się wyjątkowa.
 - Cześć. - Powiedziała również się uśmiechając, nagle wpadli w swoje ramiona, ich usta szybko znalazły do siebie drogę po czym oni po omacku zaczęli szukać drogę do jego sypialni.
 - Nie jesteś zimna - wypowiedział Thomas w przerwie pomiędzy pocałunkami - jesteś najgorętszą dziewczyną jaką w życiu spotkałem.

*Ik zie je dood graag - W dokładnym tłumaczeniu to ''widzę cię śmiertelnie chętnie'' ale tłumacząc to w ten sposób brzmi to bez sensu więc chodzi po prostu o bardzo mocne kochanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz