20 Styczeń 2016
Gwendolyn
Pomimo swojej burzliwej przeszłości Gwen jest osobą która prawie w ogóle nie narzeka na swoje życie. Na działania polityków, wielkich korporacje czy firm farmaceutycznych to tak, na nich może narzekać godzinami, ale nigdy na coś co sama może zmienić, szczególnie w sobie. Ludzie którzy ją znają opisują ją jako osobę wesołą, miłą, dobrą, ciepłą ale w szczególności pozytywnie zakręconą. Nikt jednak nie opisuje jej jako silną i to nie dlatego że uważają że nie poradziłaby sobie z jakimś problemem, że nie nie potrafiłaby sama wyjść z kłopotów, po prostu większość osób nie potrafi wyobrazić sobie takiego połączenia jak Gwen i problemy. No bo jak to? Gwen i problemy? Ona nie ma problemów, ona jest zawsze szczęśliwa. Prawda jest jednak taka że Gwen bardzo dobrze wie co to są problemy. Wie co to jest ból, strata bardzo bliskiej osoby a nawet kilku bliskich osób, wie co to samotność oraz strach przed tym że w każdej chwili może stracić wszystko co ma choć bywały chwile że wszystko co miała to kilka funtów w kieszeni, plecak i koc. Więc jak ona to robi że tych wszystkich przeżyć po niej nie widać? Nie przyzwyczaja się, do niczego i do nikogo. Kocha swoich przyjaciół i swojego chłopaka ale jest gotowa na to że w każdej chwili może któreś z nich lub wszystkich na raz stracić, póki co jednak wszystko układała się świetnie.
Za niecały miesiąc minie rok jak ona i Mike są parą. Na początku Gwendolyn nie dawała im tyle, sądziła że jeśli będą razem pół roku to i tak będzie długo, a tu już prawie rok. Te wszystkie pesymistyczne myśli nie brały się z tego że nie jest ona szczęśliwa z Mike'em, jest i to bardzo, te lęki brały się z myśli że to on może być nie do końca szczęśliwy z nią. Od początku ich znajomości dziewczyna nie rozstaje się z myślą że on nie bierze ich związku na poważnie, bo przecież są oni z dwóch różnych światów. On z dobrego domu, ona z rozbitej rodziny, on magister, ona z licencją na masażystkę. Mike nigdy nie powiedział czegoś co dałoby jej do zrozumienia że te wszystkie różnice naprawdę mają dla niego jakieś znaczenie to ona i tak wie że to nie z nią spędzi on swoje życie.
Tego wieczoru mieli się spotkać u niego, Mike zadzwonił rano i zaprosił ją do siebie na kolację. Po pracy Gwen wpadła do mieszkania żeby wziąć szybki prysznic i jakoś ładniej się ubrać po czym poleciała do ukochanego. Mike bardzo się postarał, kolacja składała się z zupy szparagowej, risotto ze szpinakiem i lodów miętowych na deser. Po kolacji usiedli na kanapie, Mike włączył jakiś mało interesujący film a ona z lampką wina w dłoni przytuliła się do jego boku rozkoszując się tą chwilą. Ostatnio rzadko udawało się im spędzać wieczór tylko we dwójką, w związku ze zbliżającym się porodem nie chciała zostawić Mii za często samej, dziś jednak dziewczyna spała u Horanów więc Gwen miała wychodne.
- Gwenny. - Zagadnął chłopak jeżdżąc ręką po jej plecach.
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć. - Poczuła jak jego ciało się spina a serce zaczyna bić trochę szybciej.
- Co takiego? -Zapytała zaniepokojona, podnosząc głowę z jego klatki piersiowej.
- Mój wujek zaproponował mi posadę dyrektora w swojej nowej firmie. - Powiedział nadal spiętym głosem, nie patrząc się w jej stronę.
- To cudownie, dlaczego się nie cieszysz? - Zapytała z szerokim uśmiechem.
- Ta firma, jest w Kanadzie. - Dopiero teraz na nią spojrzał, w jego wzroku dało się dostrzec pytanie, wręcz prośbę, tak jakby się pytał czy to dobrze.
Gwen nie zrozumiała go od razu, cieszyła się z jego sukcesu aż nie dotarło do niej że Kanada leży bardzo daleko od Anglii. Nie wiedziała co ma powiedzieć, cieszyć się dalej czy rozpłakać? Pierwsza reakcja byłaby fałszywa, druga egoistyczna.
- Cieszę się, to naprawdę cudowna wiadomość ale przepraszam cię muszę już iść do domu, Mia nie może być sama. - Poderwała się z miejsca, chciała stąd uciec nim się naprawdę rozpłacze.
- Gwen. - Mike złapał ją za rękę i nie pozwolił odejść. - Nie zgodziłem się jeszcze.
- Dlaczego?
- Chciałem to najpierw omówić z tobą.
- Ze mną? - Przestraszyła się, co on chciał z nią omówić? Już wolała żeby zakomunikował jej że wyjeżdża do Kanady i to koniec niż żeby miał podejmować decyzje w oparciu o jej argumenty. - Dlaczego ze mną, chyba nie chcesz żebym to ja zadecydowała czy masz jechać czy nie?
- Nie, ale chciałbym żebyś jechała ze mną.
- Co? - Poczuła jak kręci jej się w głowie. Jak on może chcieć żeby pojechała z nim do Kanady? DO KANADY? - Mike ja...
- Nie musisz odpowiadać mi dzisiaj, przemyśl to i dopiero potem odpowiedz czy chciałabyś ze mną jechać. - Wstał i przytulił ją do siebie. - Wróćmy do oglądania. - Powiedział ciągnąc ją z powrotem na kanapę, ona jednak dalej stała w miejscu.
- Ja pójdę już do siebie.
- Ale... - Zaprotestował.
- Tak będzie lepiej, jutro do ciebie zadzwonię. - Nachyliła się i cmoknęła go w usta. - Pa.
Ubrała się szybko, przewiązując swój długi szal trochę za ciasno i wybiegła z mieszkania. Zachowała się głupio, wie o tym ale kompletnie nie wie co miała mu powiedzieć, Mike co prawda nie chciał żeby mu od razu odpowiadała. Powiedział że ma sobie to wszystko przemyśleć, więc nie mogła zostać u niego na noc bo wtedy podjęłaby pewnie jakąś głupią decyzje. Musi pomyśleć o tym wszystkim na spokojnie, nie chciała być jednak w tym momencie sama. Wsiadła do autobusu który zawiózł ją na dworzec z którego wsiadła w tramwaj i pojechała prosto na osiedla na którym mieszkają Lola i Niall. Przyjaciele trochę się zdziwili jej przybyciem, ale nie wypytywali za dużo. Propozycja Mike'a do końca wieczoru nie chciała jej wyjść z głowy ale mimo to wieczór był bardzo przyjemny. Czuła się jakby była na nocce u koleżanek z klasy a nie u dwu letniego małżeństwa i ciężarnej kobiety dwa tygodnie przed porodem, było jej tutaj tak dobrze, tęskniła za takimi wieczorami jak ten. Gwen przyszła jak akurat kończyli oglądać ''Gdzie jest Nemo'', później z jakąś dobrą godzinę przegadali czekając na pizzę i obejrzeli kolejną bajkę o zwierzętach mieszkających w oceanie, tym razem ''Rybki z ferajny''. Później przegadali kolejną godzinę a Niall zrobił popcorn w wielkim garnku.
Późno w nocy gdy leżała już z Mią w łóżku w pokoju gościnnym, długo nie mogła zasnąć dręczona propozycją Mike'a.
- Śpisz? - Zapytała szeptem przyjaciółkę.
- Nie. - Odpowiedziała brunetka ale nie obróciła się w jej stronę, czego Gwen nie miała jej za złe w końcu obracanie się z boku na bok z takim wielkim brzuchem nie było najprzyjemniejsze.
- Byłabyś w stanie wrócić do Ameryki tak na stałe?
- Nie, chyba już nie. A dlaczego pytasz?
- Tak sobie, a czemu już nie? - Dopytywała.
- Nie wiem, przyzwyczaiłam się do mieszkania tutaj. Mam tu pracę, mieszkanie, was, po za tym Zayn już by mi chyba na to nie pozwolił a ja nie chciałabym odseparowywać go od dziecka. - Wytłumaczyła przejeżdżając dłonią po okrągłym brzuchu.
- A gdybyś zakochała się w kimś kto mieszka w Ameryce, albo który chce się tam przeprowadzić.
- To nie wiem, musiałabym tego kogoś bardzo mocno kochać i być go pewna żeby zostawić dla niego wszystko co mam.
- Ale przeprowadzając się tutaj też zostawiłaś wszystko co miałaś.
- Ale wtedy byłam młoda, nie miałam was. - Z lekkim trudem obróciła się na drugi bok.
- Mia czy my jesteśmy rodziną?
- A masz co do tego wątpliwości?
- Nie. - Odpowiedziała i już wiedziała jaką decyzję podejmie.
21 Styczeń 2016
Za niecały miesiąc minie rok jak ona i Mike są parą. Na początku Gwendolyn nie dawała im tyle, sądziła że jeśli będą razem pół roku to i tak będzie długo, a tu już prawie rok. Te wszystkie pesymistyczne myśli nie brały się z tego że nie jest ona szczęśliwa z Mike'em, jest i to bardzo, te lęki brały się z myśli że to on może być nie do końca szczęśliwy z nią. Od początku ich znajomości dziewczyna nie rozstaje się z myślą że on nie bierze ich związku na poważnie, bo przecież są oni z dwóch różnych światów. On z dobrego domu, ona z rozbitej rodziny, on magister, ona z licencją na masażystkę. Mike nigdy nie powiedział czegoś co dałoby jej do zrozumienia że te wszystkie różnice naprawdę mają dla niego jakieś znaczenie to ona i tak wie że to nie z nią spędzi on swoje życie.
Tego wieczoru mieli się spotkać u niego, Mike zadzwonił rano i zaprosił ją do siebie na kolację. Po pracy Gwen wpadła do mieszkania żeby wziąć szybki prysznic i jakoś ładniej się ubrać po czym poleciała do ukochanego. Mike bardzo się postarał, kolacja składała się z zupy szparagowej, risotto ze szpinakiem i lodów miętowych na deser. Po kolacji usiedli na kanapie, Mike włączył jakiś mało interesujący film a ona z lampką wina w dłoni przytuliła się do jego boku rozkoszując się tą chwilą. Ostatnio rzadko udawało się im spędzać wieczór tylko we dwójką, w związku ze zbliżającym się porodem nie chciała zostawić Mii za często samej, dziś jednak dziewczyna spała u Horanów więc Gwen miała wychodne.
- Gwenny. - Zagadnął chłopak jeżdżąc ręką po jej plecach.
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć. - Poczuła jak jego ciało się spina a serce zaczyna bić trochę szybciej.
- Co takiego? -Zapytała zaniepokojona, podnosząc głowę z jego klatki piersiowej.
- Mój wujek zaproponował mi posadę dyrektora w swojej nowej firmie. - Powiedział nadal spiętym głosem, nie patrząc się w jej stronę.
- To cudownie, dlaczego się nie cieszysz? - Zapytała z szerokim uśmiechem.
- Ta firma, jest w Kanadzie. - Dopiero teraz na nią spojrzał, w jego wzroku dało się dostrzec pytanie, wręcz prośbę, tak jakby się pytał czy to dobrze.
Gwen nie zrozumiała go od razu, cieszyła się z jego sukcesu aż nie dotarło do niej że Kanada leży bardzo daleko od Anglii. Nie wiedziała co ma powiedzieć, cieszyć się dalej czy rozpłakać? Pierwsza reakcja byłaby fałszywa, druga egoistyczna.
- Cieszę się, to naprawdę cudowna wiadomość ale przepraszam cię muszę już iść do domu, Mia nie może być sama. - Poderwała się z miejsca, chciała stąd uciec nim się naprawdę rozpłacze.
- Gwen. - Mike złapał ją za rękę i nie pozwolił odejść. - Nie zgodziłem się jeszcze.
- Dlaczego?
- Chciałem to najpierw omówić z tobą.
- Ze mną? - Przestraszyła się, co on chciał z nią omówić? Już wolała żeby zakomunikował jej że wyjeżdża do Kanady i to koniec niż żeby miał podejmować decyzje w oparciu o jej argumenty. - Dlaczego ze mną, chyba nie chcesz żebym to ja zadecydowała czy masz jechać czy nie?
- Nie, ale chciałbym żebyś jechała ze mną.
- Co? - Poczuła jak kręci jej się w głowie. Jak on może chcieć żeby pojechała z nim do Kanady? DO KANADY? - Mike ja...
- Nie musisz odpowiadać mi dzisiaj, przemyśl to i dopiero potem odpowiedz czy chciałabyś ze mną jechać. - Wstał i przytulił ją do siebie. - Wróćmy do oglądania. - Powiedział ciągnąc ją z powrotem na kanapę, ona jednak dalej stała w miejscu.
- Ja pójdę już do siebie.
- Ale... - Zaprotestował.
- Tak będzie lepiej, jutro do ciebie zadzwonię. - Nachyliła się i cmoknęła go w usta. - Pa.
Ubrała się szybko, przewiązując swój długi szal trochę za ciasno i wybiegła z mieszkania. Zachowała się głupio, wie o tym ale kompletnie nie wie co miała mu powiedzieć, Mike co prawda nie chciał żeby mu od razu odpowiadała. Powiedział że ma sobie to wszystko przemyśleć, więc nie mogła zostać u niego na noc bo wtedy podjęłaby pewnie jakąś głupią decyzje. Musi pomyśleć o tym wszystkim na spokojnie, nie chciała być jednak w tym momencie sama. Wsiadła do autobusu który zawiózł ją na dworzec z którego wsiadła w tramwaj i pojechała prosto na osiedla na którym mieszkają Lola i Niall. Przyjaciele trochę się zdziwili jej przybyciem, ale nie wypytywali za dużo. Propozycja Mike'a do końca wieczoru nie chciała jej wyjść z głowy ale mimo to wieczór był bardzo przyjemny. Czuła się jakby była na nocce u koleżanek z klasy a nie u dwu letniego małżeństwa i ciężarnej kobiety dwa tygodnie przed porodem, było jej tutaj tak dobrze, tęskniła za takimi wieczorami jak ten. Gwen przyszła jak akurat kończyli oglądać ''Gdzie jest Nemo'', później z jakąś dobrą godzinę przegadali czekając na pizzę i obejrzeli kolejną bajkę o zwierzętach mieszkających w oceanie, tym razem ''Rybki z ferajny''. Później przegadali kolejną godzinę a Niall zrobił popcorn w wielkim garnku.
Późno w nocy gdy leżała już z Mią w łóżku w pokoju gościnnym, długo nie mogła zasnąć dręczona propozycją Mike'a.
- Śpisz? - Zapytała szeptem przyjaciółkę.
- Nie. - Odpowiedziała brunetka ale nie obróciła się w jej stronę, czego Gwen nie miała jej za złe w końcu obracanie się z boku na bok z takim wielkim brzuchem nie było najprzyjemniejsze.
- Byłabyś w stanie wrócić do Ameryki tak na stałe?
- Nie, chyba już nie. A dlaczego pytasz?
- Tak sobie, a czemu już nie? - Dopytywała.
- Nie wiem, przyzwyczaiłam się do mieszkania tutaj. Mam tu pracę, mieszkanie, was, po za tym Zayn już by mi chyba na to nie pozwolił a ja nie chciałabym odseparowywać go od dziecka. - Wytłumaczyła przejeżdżając dłonią po okrągłym brzuchu.
- A gdybyś zakochała się w kimś kto mieszka w Ameryce, albo który chce się tam przeprowadzić.
- To nie wiem, musiałabym tego kogoś bardzo mocno kochać i być go pewna żeby zostawić dla niego wszystko co mam.
- Ale przeprowadzając się tutaj też zostawiłaś wszystko co miałaś.
- Ale wtedy byłam młoda, nie miałam was. - Z lekkim trudem obróciła się na drugi bok.
- Mia czy my jesteśmy rodziną?
- A masz co do tego wątpliwości?
- Nie. - Odpowiedziała i już wiedziała jaką decyzję podejmie.
21 Styczeń 2016
Niall
- Niall czy ty śpisz? - Zapytała Mia szturchając go za ramie, nie spał, po prostu trochę się zamyślił i na chwilkę zamknął oczy, no może dłuższą chwilkę. Gdy Lola i Gwendolyn wyszły do pracy on i Mia postanowili przejść się na zakupy. Właśnie wybierał sok który będzie pił oglądając wieczorem mecz, odkąd zaczęli starać się o dziecko Lola zabroniła mu pić alkohol.
- Nie śpię. - Odpowiedział przecierając oczy, od kilku tygodni chodził niewyspany.
- To o co ci się pytałam?
- Czy śpię. - Brunetka wywróciła oczami i głośno westchnęła.
- Oh Horan Horan, co ty robisz w nocy? - Nieporadnie próbowała się nachylić żeby sięgnąć swój ulubiony keczup z najniższej półki więc blondyn ją w tym wyręczył. - Że też go kurwa jeszcze niżej nie postawią. - Burknęła pod nosem.
- A jak myślisz co robię?
- Wbijasz level? - Zapytała ze słodziutkim uśmiechem.
- Ha ha ha, wiesz że z brzuchem urosło ci poczucie humoru. - Dogryzł jej za co dostał w ramie. - Ojej przepraszam, obraziłem grubaska. - Podszedł do niej i przytulił ją do siebie, głaskając ją delikatnie po głowie za co dostał kolejnego strzała, tym razem w tył czaszki. - Dobra już ci nie dogryzam, wiadomo najpierw masa, potem rzeźba.
- Niall! - Jęknęła jednak ten komentarz ją rozbawił i nie umiała udawać już złości. - Ty uważaj jak Lola będzie w ciąży, bo za takie komentarze możesz nie doczekać porodu.
- Jeśli będzie w ciąży. - Mruknął cicho pod nosem.
- Co?
- Nic. - Niall nagle posmutniał.
- No powiedz.
- Oh no bo... - Przerwał żeby zebrać myśli. - Staramy się o to dziecko już dwa miesiące i nadal nic, ja już nie wiem co robić.
- A uprawiacie seks?
- O kurwa, Mia że ja o tym nie pomyślałem. - Złapał się za głowę jakby przyjaciółka zdradziła mu teraz sekret na nieśmiertelność. - Przecież to bardzo może pomóc, my jak głupki co noc siedzimy na łóżku i mówimy ''dziecko, dziecko'' i nic a ty mi teraz mówisz że tu trzeba seks uprawiać. Kurwa dzięki, przecież my byśmy się z tym jebali do końca życia. - Niall naprawdę się wkurzył, temat dziecka nie był dla niego żartem, a problem zajścia w ciąże był ostatnią rzeczą z której chciał żartować.
- Stary przepraszam, to był głupi żart, jestem gruba i głupia. - Podniósł na nią wzrok i blado się uśmiechnął.
- Nie no nic się nie stało, to ja przesadziłem. Przepraszam ale ja już jestem tym trochę zmęczony. - Przejechał dłonią po włosach drapiąc się po głowie. - Kurcze no chyba każdy facet o tym marzy żeby codziennie uprawiać seks, nawet kilka razy dziennie.
- Kilka razy? - Zapytała z niedowierzaniem.
- No. - Pokiwał głową na potwierdzenie. - Nie powiem, na początku mi się to podobało, kto by nie chciał się bzykać po trzy-cztery razy dziennie. - Powiedział to trochę za głośno jak na rozmowę w sklepie, kobieta stojąca kilka kroków przed nimi spojrzała na niego ze złością po czym chwyciła swojego kilkuletniego syna i czym prędzej odeszła.
- Co to znaczy ''bzykać się'' mamo? - Zapytał chłopczyk przez co Niall został obdarzony kolejnym piorunującym spojrzeniem.
- Boże jaka pruderia, jakby nigdy o seksie nie słyszała. - Skomentowała to Mia wrzucając do wózka paczkę czipsów. - Ale wy tak codziennie?
- Czasami mi się uda wykręcić, mówię że boli mnie głowa albo wypijam piwo i Lola wtedy nie chce ale tak to codziennie. Sorry za takie szczegóły ale wydaje mi się że ja mam mniej spermy, a co jak mi się skończy. - Mia parsknęła śmiechem ale zaraz się uspokoiła.
- Jak ci się może skończyć?
- No nie wiem, nigdy o czymś takim nie słyszałem ale no może może. Najgorsze jest to że Lola się tak nakręciła, boje się jej powiedzieć żebyśmy trochę przystopowali bo to ja przecież naciskałem na dziecko.
- No ale nie możesz przecież udawać że wszystko jest w porządku.
- No wiem ale może ty byś jej tak powiedziała że nie dobrze jest tak dużo uprawiać seksu jak chce się zajść w ciąże.
- Co? - Zapytała zaskoczona, weszli w ostatni regał z jogurtami. - Czemu ja?
- No bo ty jesteś jej przyjaciółką i jesteś w ciąży.
- Niall na to nie ma reguły, jedni zachodzą po pierwszym razie inni po setnym.
- No wiem, ale nie mogłabyś jej chociaż powiedzieć... - Zrobił oczy owieczki i złożył ręce jak do modlitwy.
- Ty jesteś jej mężem. - Przerwała mu w pół zdania.
- Obrazi się na mnie jak jej powiem że za często się bzykamy. - Weszli w dział pełen ludzi więc Niall zaczął mówić półszeptem.
- W szkole rodzenia mówili że częsty seks jest dobry na zajście w ciąże, no kilka razy dziennie to jest przesada ale raz dziennie byłoby dobrze.
- Więc co ja mam zrobić?
- Poważnie porozmawiać z żoną i... - Mia nagle zamilkła patrząc się gdzieś w dal. - Złap mnie za rękę.
- A co to przynosi szczęście? - Zaśmiał się myśląc że to jakiś żart. - Dotykanie ciężarnej dodaje mocy?
- Szybko złap mnie za rękę i udawaj mojego chłopaka.
- Co?
- Pogadam z Lolą tylko udawaj mojego chłopaka. - Powiedziała szybko po czym chwyciła go za rękę i pocałowała go w usta, nie z języczkiem ale dość długo dotykali się ustami.
- Mia? - Chłopak był zaskoczony gdy dziewczyna oderwała się od niego.
- Przepraszam ale widzisz tą babkę która się na nas patrzy? - Powiedziała z uśmiechem. - Nie rozglądaj się teraz. - Chłopak mimochodem rozejrzał się wokoło i zobaczył że jakaś kobieta faktycznie się im przygląda. - To matka Thomasa, nie może mnie zobaczyć z brzuchem i bez faceta.
- Aha, trzeba było tak od razu. - Puścił wózek i oplótł ją rękoma wokoło szyi po czym nachylił się i zaczął szeptać jej do ucha. - Śmiej się jakbym powiedział coś zabawnego i słodkiego, odegramy tu takich zakochanych że aż jej w pięty pójdzie.
- Nie śpię. - Odpowiedział przecierając oczy, od kilku tygodni chodził niewyspany.
- To o co ci się pytałam?
- Czy śpię. - Brunetka wywróciła oczami i głośno westchnęła.
- Oh Horan Horan, co ty robisz w nocy? - Nieporadnie próbowała się nachylić żeby sięgnąć swój ulubiony keczup z najniższej półki więc blondyn ją w tym wyręczył. - Że też go kurwa jeszcze niżej nie postawią. - Burknęła pod nosem.
- A jak myślisz co robię?
- Wbijasz level? - Zapytała ze słodziutkim uśmiechem.
- Ha ha ha, wiesz że z brzuchem urosło ci poczucie humoru. - Dogryzł jej za co dostał w ramie. - Ojej przepraszam, obraziłem grubaska. - Podszedł do niej i przytulił ją do siebie, głaskając ją delikatnie po głowie za co dostał kolejnego strzała, tym razem w tył czaszki. - Dobra już ci nie dogryzam, wiadomo najpierw masa, potem rzeźba.
- Niall! - Jęknęła jednak ten komentarz ją rozbawił i nie umiała udawać już złości. - Ty uważaj jak Lola będzie w ciąży, bo za takie komentarze możesz nie doczekać porodu.
- Jeśli będzie w ciąży. - Mruknął cicho pod nosem.
- Co?
- Nic. - Niall nagle posmutniał.
- No powiedz.
- Oh no bo... - Przerwał żeby zebrać myśli. - Staramy się o to dziecko już dwa miesiące i nadal nic, ja już nie wiem co robić.
- A uprawiacie seks?
- O kurwa, Mia że ja o tym nie pomyślałem. - Złapał się za głowę jakby przyjaciółka zdradziła mu teraz sekret na nieśmiertelność. - Przecież to bardzo może pomóc, my jak głupki co noc siedzimy na łóżku i mówimy ''dziecko, dziecko'' i nic a ty mi teraz mówisz że tu trzeba seks uprawiać. Kurwa dzięki, przecież my byśmy się z tym jebali do końca życia. - Niall naprawdę się wkurzył, temat dziecka nie był dla niego żartem, a problem zajścia w ciąże był ostatnią rzeczą z której chciał żartować.
- Stary przepraszam, to był głupi żart, jestem gruba i głupia. - Podniósł na nią wzrok i blado się uśmiechnął.
- Nie no nic się nie stało, to ja przesadziłem. Przepraszam ale ja już jestem tym trochę zmęczony. - Przejechał dłonią po włosach drapiąc się po głowie. - Kurcze no chyba każdy facet o tym marzy żeby codziennie uprawiać seks, nawet kilka razy dziennie.
- Kilka razy? - Zapytała z niedowierzaniem.
- No. - Pokiwał głową na potwierdzenie. - Nie powiem, na początku mi się to podobało, kto by nie chciał się bzykać po trzy-cztery razy dziennie. - Powiedział to trochę za głośno jak na rozmowę w sklepie, kobieta stojąca kilka kroków przed nimi spojrzała na niego ze złością po czym chwyciła swojego kilkuletniego syna i czym prędzej odeszła.
- Co to znaczy ''bzykać się'' mamo? - Zapytał chłopczyk przez co Niall został obdarzony kolejnym piorunującym spojrzeniem.
- Boże jaka pruderia, jakby nigdy o seksie nie słyszała. - Skomentowała to Mia wrzucając do wózka paczkę czipsów. - Ale wy tak codziennie?
- Czasami mi się uda wykręcić, mówię że boli mnie głowa albo wypijam piwo i Lola wtedy nie chce ale tak to codziennie. Sorry za takie szczegóły ale wydaje mi się że ja mam mniej spermy, a co jak mi się skończy. - Mia parsknęła śmiechem ale zaraz się uspokoiła.
- Jak ci się może skończyć?
- No nie wiem, nigdy o czymś takim nie słyszałem ale no może może. Najgorsze jest to że Lola się tak nakręciła, boje się jej powiedzieć żebyśmy trochę przystopowali bo to ja przecież naciskałem na dziecko.
- No ale nie możesz przecież udawać że wszystko jest w porządku.
- No wiem ale może ty byś jej tak powiedziała że nie dobrze jest tak dużo uprawiać seksu jak chce się zajść w ciąże.
- Co? - Zapytała zaskoczona, weszli w ostatni regał z jogurtami. - Czemu ja?
- No bo ty jesteś jej przyjaciółką i jesteś w ciąży.
- Niall na to nie ma reguły, jedni zachodzą po pierwszym razie inni po setnym.
- No wiem, ale nie mogłabyś jej chociaż powiedzieć... - Zrobił oczy owieczki i złożył ręce jak do modlitwy.
- Ty jesteś jej mężem. - Przerwała mu w pół zdania.
- Obrazi się na mnie jak jej powiem że za często się bzykamy. - Weszli w dział pełen ludzi więc Niall zaczął mówić półszeptem.
- W szkole rodzenia mówili że częsty seks jest dobry na zajście w ciąże, no kilka razy dziennie to jest przesada ale raz dziennie byłoby dobrze.
- Więc co ja mam zrobić?
- Poważnie porozmawiać z żoną i... - Mia nagle zamilkła patrząc się gdzieś w dal. - Złap mnie za rękę.
- A co to przynosi szczęście? - Zaśmiał się myśląc że to jakiś żart. - Dotykanie ciężarnej dodaje mocy?
- Szybko złap mnie za rękę i udawaj mojego chłopaka.
- Co?
- Pogadam z Lolą tylko udawaj mojego chłopaka. - Powiedziała szybko po czym chwyciła go za rękę i pocałowała go w usta, nie z języczkiem ale dość długo dotykali się ustami.
- Mia? - Chłopak był zaskoczony gdy dziewczyna oderwała się od niego.
- Przepraszam ale widzisz tą babkę która się na nas patrzy? - Powiedziała z uśmiechem. - Nie rozglądaj się teraz. - Chłopak mimochodem rozejrzał się wokoło i zobaczył że jakaś kobieta faktycznie się im przygląda. - To matka Thomasa, nie może mnie zobaczyć z brzuchem i bez faceta.
- Aha, trzeba było tak od razu. - Puścił wózek i oplótł ją rękoma wokoło szyi po czym nachylił się i zaczął szeptać jej do ucha. - Śmiej się jakbym powiedział coś zabawnego i słodkiego, odegramy tu takich zakochanych że aż jej w pięty pójdzie.
Mia
23 Styczeń 2016
Dwa tygodnie przed porodem Mia rzadko spędzała czas sama, albo była w pracy, albo w kawiarni albo z Gwen w domu. Ona sama nie uważała że musi być pod jakąś specjalną opieką, jednak jej przyjaciele mieli na ten temat inne zdanie, a Zayn najchętniej zakazałby jej chodzić do pracy i najlepiej by było jakby już leżała w szpitalu i czekała na poród. Będąc pod tak stałą opieką Mia zaczęła uwielbiać chwile gdy zostawała sama. Tego dnia wracając z pracy wstąpiła do warzywniaka i kupiła sobie dwa kalafiory ponieważ miała na nie strasznie ochotę. Do torby z zakupami włożyła swój szal przez co wyglądała jakby niosła coś naprawdę ciężkiego. Na rano było strasznie zimno więc ubrała się cieplej, teraz w południe było jednak o wiele cieplej więc Mii było strasznie gorąco w swetrze i grubym, zimowym płaszczu, nie mogła już się doczekać aż będzie w domu i weźmie długą relaksującą kąpiel. Wchodząc do windy miała jakieś takie dziwne przeczucie że coś się dzisiaj wydarzy, z jednej strony śmiała się sama ze swoich przeczuć jednak z drugiej dziękowała Bogu gdy winda bezpiecznie wjechała na jej piętro. Wyszła z niej grzebiąc jedną dłonią w torebce a drugą rozpinając płaszcz gdy nagle stanęła jak wryta, przed drzwiami do jej mieszkania siedział Thomas.
- Co ty tutaj robisz? - Zapytała prosto z mostu.
- Cześć. - Chłopak błyskawicznie wstał z miejsca. - Moja mama ostatnio widziała cię na zakupach i powiedziała coś o tobie, chciałem sprawdzić czy to prawda. - Mierzył ją uważnie wzrokiem, najwidoczniej będąc ubrana w płaszcz nie wyglądała na kobietę w ostatnim miesiącu ciąży.
- Czy co jest prawdą? - W tym momencie odpięła ostatni guzik, płaszcz rozstąpił się i ukazał w pełnej okazałości jej wielki brzuch, różowy sweter który miała na sobie był jej trochę przyciasny przez co podwinął się i połowa brzucha była goła. Thomas otworzył szeroko buzię i przez parę sekund nie umiał się odezwać. - Już sprawdziłeś? Mogę już wejść do mieszkania? - Zapytała gniewnie.
- Czy to...? Czy ja...? - Chłopak nie umiał się wysłowić, był w szoku a Mia była wściekła. On nie miał się tak o tym dowiedzieć, powiedziałaby mu gdyby się okazało że to jego dziecko ale nie miał się dowiedzieć przed rozwiązaniem.
- Nie muszę ci na to odpowiadać. - Odkluczyła drzwi i czym prędzej chciała wejść i zamknąć się w mieszkaniu jednak Thomas powstrzymał ją.
- Ja muszę to wiedzieć, czy to jest moje dziecko? - Nie był agresywny, stanowczy ale nie agresywny, to była nowość dla Mii. Wzięła głęboki wdech po czym zrozumiała że i tak się go nie pozbędzie a jej strasznie chciało się siku.
- Wejdziesz na herbatę?
- Okej.
Weszli do środka, Mia szybko się rozebrała po czym popędziła do łazienki. Gdy wróciła Thomas siedział przy stole z dwoma kubkami ciepłej herbaty.
- Pięknie wyglądasz. - Powiedział uśmiechając się łagodnie, ona się jednak nie uśmiechnęła, nie chciała od niego komplementów, nic od niego nie chciała. Usiadła na krześle jednak nic nie powiedziała, nie wiedziała jak zacząć. - A więc? Jestem ojcem?
- Nie. - Powiedziała nieprzekonująco. - Nie wiem. - Poprawiła się.
- Jak to nie wiesz? - Zapytał z wyrzutem czym znowu ją rozzłościł.
- Nie muszę ci się tłumaczyć! Nie jesteśmy już razem. Po za tym to ty mnie pierwszy zdradziłeś, a ja przespałam się z Zaynem dopiero gdy z tobą zerwałam.
- Ja cię zdradziłem?
- Nie rób ze mnie idiotki, ta dziewczyna z którą wtedy przyszedłeś i pewnie jeszcze mnóstwo innych. - Dziecko nigdy nie lubiło gdy się złościła, teraz postanowiło to pokazać mocnym skurczem, Mia jednak nie dała nic po sobie poznać.
- Nigdy cię nie zdradziłem. - Zarzekał się chłopak.
- Nie kłam, nic mnie to nie już nie obchodzi więc możesz się przyznać.
- Naprawdę cię nie zdradziłem, okej byłem wtedy dupkiem i wiem że cię skrzywdziłem ale teraz się zmieniłem, naprawdę. - Nie wiedziała że to spotkanie tak na nią wpłynie, w środku cała chodziła a skurcze były coraz częstsze.
- Masz kogoś? Ta dziewczyna co była z twoją mamą na zakupach w czwartek, jest twoją dziewczyną?
- Tak, jesteśmy razem od czterech miesięcy. - Ta odpowiedź ją wkurzyła.
- To po co tutaj przyszedłeś, masz nowe życie to super, ciesz się nim.
- Bo nadal coś do ciebie czuje. - Nie chciała tego usłyszeć, nie teraz gdy się pogodziła już z tą całą sytuacją i była gotowa na bycie samotną matką.
- Uhh. - Kolejny mocniejszy skurcz którego już nie mogła zignorować. - Idź już okej?
- Mia porozmawiajmy. - Ciągnął dalej ona jednak nie miała teraz ochoty na żadne rozmowy.
- Idź już, zadzwonię do ciebie jeśli to ty okażesz się ojcem. - Wstała gwałtownie z miejsca przez co trochę zakręciło jej się w głowie i musiała przytrzymać się stołu żeby nie upaść.
- Ej wszystko w porządku. - Thomas doskoczył do niej niej w ułamku sekundy i chwycił pod rękę.
- Tak, idź już.
- Ale Mia, chyba... chyba się osikałaś. - Powiedział niepewnie, spojrzała w dół gdzie zobaczyła mokrą plamę na swoich jasnych spodniach dresowych, to było niemożliwe żeby się zesikała.
- Kurwa tylko nie teraz. - Wzięła głębszy wdech. - Dobra kurwa chcesz się bawić w tatusia to wieź mnie do szpitala.
No dzień dobry! Oto pierwszy prawie po wakacyjny rozdział, trochę głupio że przerwałam ten sezon w trakcie a nie pociągnęłam go do końca bo wchodzilibyśmy w czwartą serie a tak to czeka nas jeszcze jeden trzeciej. Mam nadzieje że mieliście udane wakacje, moje były trochę nudne i o wiele za krótkie. Mam nadzieje że nie porzuciliście tego opowiadania przez tak długą przerwę. Ostatnio dodałam kilka one shotów które także wam polecam i mam też niespodziankę dla użytkowników snapchata, to jest moje konto donikswattpad gdzie dodaje snapy dotyczące moich opowiadań. Dobra bo już jest późno i coraz trudniej jest mi złożyć porządne zdanie, więc dodaje ten rozdział i idę spać. Do następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz